14/01/2026
Praktycznie połowa stycznia za nami, a ja dalej nie potrafię wejść w rytm🫠
Po ekstremalnym świątecznym maratonie przyszło długie wolne, które… wcale nie pomogło. Wręcz przeciwnie - totalnie mnie rozleniwiło.
Głowa jeszcze gdzieś pomiędzy wolnymi porankami, spokojem i trybem „jeszcze chwilę”, a codzienność już zapukała do drzwi. Czuję wyraźnie, że potrzebuję odpoczynku po tym odpoczynku🤣
Dlatego tak bardzo bliskie są mi teraz sesje ciążowe i rodzinne - spokojne, bez presji. Takie, które są chwilą zatrzymania, bliskości i bycia tu i teraz 🤎
Powiedzcie… tylko ja tak mam, czy Wy też czujecie po świętach przeciążenie i trudność z wejściem w nowy rok?