07/05/2026
Oto szczególna galeria SZÓSTEGO zawodnika Górnik Zamek Książ Wałbrzych - KIBICÓW
Sezon dobiegł końca. Sezon, który dla wielu miał być tylko krótką przygodą z Orlen Basket Ligą, a dla nas wszystkich stał się czymś znacznie większym. Stał się dowodem na to, że Wałbrzych nadal żyje koszykówką tak, jak żył nią od dziesięcioleci.
Dziękuję Wam – kibicom Górnika Wałbrzych. Tym, którzy jechali setki kilometrów za drużyną. Tym, którzy zostawiali gardła na hali przy Ratuszowej i na wyjazdach. Tym, którzy niezależnie od wyniku byli z tym klubem do ostatniej syreny. W czasach, gdy wiele trybun w Polsce potrafi ucichnąć po kilku słabszych minutach, Wy pokazaliście, czym jest prawdziwy górniczy charakter.
Nie trzeba było tabel, statystyk ani rankingów frekwencji, żeby wiedzieć jedno – Górnik Wałbrzych miał w tym sezonie jednych z najlepszych kibiców w całej polskiej koszykówce. Byliście widoczni wszędzie. Słyszalni wszędzie. A momentami odnosiliśmy wrażenie, że dla przeciwników sam widok biało-niebieskich sektorów był początkiem problemów.
Ten sezon pokazał również coś jeszcze. Że osiemdziesiąt lat historii tego klubu nie jest tylko liczbą w kronikach. To ludzie. To emocje. To kolejne pokolenia wychowane na Górniku. To dzieci stojące dziś z szalikami obok tych, którzy pamiętają dawne czasy Spartakusa i wielkiego Wałbrzycha koszykarskiego.
Były zwycięstwa, były porażki, były mecze szalone, dramatyczne i takie, po których człowiek wracał do domu bez głosu. Ale niezależnie od wszystkiego jedno pozostawało niezmienne — Wy. I właśnie dlatego ten klub nigdy nie będzie zwykłym klubem.
Dziękuję za cały sezon. Za każdą minutę dopingu którą nogłem fotografować. Za każdą flagę. Za każdą podróż. Za każdą chwilę, w której pokazaliście Polsce, że Wałbrzych to nie tylko punkt na mapie, ale miasto z koszykarskim sercem bijącym głośniej niż gdziekolwiek indziej, a ja mogłem to udokumentować
Do zobaczenia w kolejnym sezonie. Bo Górnik się nie kończy. Górnik trwa.
P.S. Zdjęcia z przebiegu ostatniego meczu tego sezonu już wkrótce również pojawią się na stronie. Warto czekać, bo emocji i wyjątkowych momentów zdecydowanie nie brakowało.