15/08/2026
🌙 Tak mniej więcej o tej porze kończył się ostatni koncert z oficjalnego line-upu Rozbujany Zagajnik, a ja robiłem już swoje ostatnie zdjęcia na tym festiwalu. Ale zanim do tego doszło, chronologicznie na scenie zameldowała się jeszcze legenda polskiego heavy metalu - Turbo (oficjalny profil zespołu).
🤘 Oj, tu chyba nie ma się co specjalnie rozpisywać. Marka sama w sobie. Rocznik 1980, więc każdy mniej więcej wie, czego można się po tym band'zie spodziewać. Była muzyczna wycieczka przez ich bogatą dyskografię. Nie zabrakło oczywiście „Dorosłych dzieci” i „Jaki był ten dzień”. Ale… ku mojemu rozczarowaniu nie zagrali mojej ulubionej.... „Smak ciszy”. No chyba że coś mi umknęło… 😉
💚 A później koncert, na który czekałem najbardziej. Comeback roku - Yelram.
Ach jak oni rozbujali ten Zagajnik! Korzenne reggae, przyjemnie pracujące dęciaki i przede wszystkim te wokale - RAGA i Hanka.
💛Tutaj naprawdę wszystko się zgadzało. Świetnie zagrane, bardzo dobrze zaśpiewane i z tym charakterystycznym, organicznym feelingiem, którego nie da się zrobić samym sprzętem i presetami.
❤️ W jednym z numerów brzmieniowo byli momentami do złudzenia podobni do Bakshish - a to, naprawdę najwyższa półka polskiego reggae.
I właśnie takim koncertem Yelram pokazało, że nie wróciło tylko po to, żeby odhaczyć comeback. Wrócili do gry i od razu zameldowali się na najwyższej półce polskiego reggae. Szczerze Wam kibicuję i dzięki, że wróciliście. 💚
🪗 A kiedy wydawało się, że to już naprawdę koniec… Mariusz rzucił tylko ze sceny: „Szkoci są nie do zaje…!” 😎 No i miał rację. Na scenie ponownie pojawił się szkocki ojciec z akordeonem i zamiast kończyć imprezę, odpalił nocny after. Festiwal oficjalnie się skończył, ale muzyka najwyraźniej nie dostała tej informacji. 🥃
🌌 I tak właśnie skończył się mój drugi Rozbujany Zagajnik. Dużo dobrej muzyki, sporo zdjęć, kilka muzycznych odkryć, powroty, świetna atmosfera i ten fajny rodzaj festiwalowego zmęczenia...
Krzysztof Małecki dzięki za zaproszenie na ten fest - zrobiłeś mi weekend 🤘