21/10/2025
Dzień chylił się ku zachodowi. Jechałem autem sprawdzić, co nagrało się na kamerkach. Teren leśny, powolna jazda pozwalała rozglądać się na boki. Dużo kolorów jesieni, zwalonych drzew oraz biała plama w gęstwinie nie pasująca do leśnej kompozycji. Zwalniam, aby się przyjrzeć. W pierwszej chwili niedowierzam, jednak to prawda. W dziwnej pozycji leżał biały b*k daniela.
W głowie kłębią się myśli. Śpi? Dlaczego w takiej pozycji. Wszystkie odpoczywające daniele, które obserwowałem miały głowy lekko podniesione lub łby brodą oparte o ziemię. Zjazd do bocznej leśnej dróżki. Maskowanie na siebie, aparat do ręki i udałem się w jego kierunku. Dzieliło nas około 50 metrów. Starannie stawiałem kroki, aby żadna pękająca gałązka, szelest liści nie zdradziły mojej obecności. Krok za krokiem posuwałem się do przodu nie odrywając wzroku od b*ka. W ten sposób udało się zbliżyć na dogodną odległość, aby zrobić zdjęcie leżącego daniela. Jego bierność jednak nie dawała mi spokoju. Z reguły mimo moich starań, usłyszałby mnie i zareagował. Tutaj jednak zero reakcji z jego strony. On nadal leżał na boku. łeb oparty o poroże, jakby ...
W tym momencie doszło do mnie, że prawdopodobnie jest nieżywy. Postrzelony i doszedł w to miejsce ostatkiem sił. Potrącony przez auto na szosie. Mało prawdopodobne. Na tym odcinku jest ograniczenie do 30 km/h i większość kierowców wie, że kręcą się tutaj daniele. Zacząłem go obserwować przez wizjer aparatu, jednak gęstwina krzaków utrudniała dostrzec oznaki życia. Po kilkunastu minutach postanowiłem podejść bliżej. Zostało z 15 metrów. Ominąłem kilka niskich drzewek i między nami zrobiła się otwarta przestrzeń. Może się podczołgać? Za duży hałas. Jeden metr bliżej, dwa metry bliżej. Widzę jego lekko przymrużone oczy, jakby na mnie patrzył. Następne kilka metrów i jestem bliżej. Niemożliwe, leży, nie widać jakby oddychał. Jednak nie żyje. Odpuściłem, ze smutną miną podchodzę do niego. Jeszcze niedawno obserwowałem go na łące, udało się zrobić serię fajnych ujęć. Powoli podchodzę i ... "białas" zrywa się na równe nogi. Patrzy na mnie, ja na niego. Pod sercem zrobiło się gorąco. ŻYJE, on tylko tak mocno spał. Zrobił z dwa kroki, ponownie spojrzał w moją stronę, by po chwili zniknąć w gęstwinie.