04/05/2024
PODSUMOWANIE….. Moi przyjaciele śpią…… ja patrzę na zamglone Karkonosze i przetwarzam wieczorną rozmowę z o czasach które były dla mnie piekłem , najtrudniejszym momentem życia. Ciężka rozmowa. Troszkę nerwowa chaotyczna……… czuję jak tracę grunt pod nogami strefę komfortu. Wiem że powinienem się wycofać - dla swojego dobra - wiem że kilka dni ciężkiej umysłowej pracy czeka na mnie. Jestem zły. Nie , nie na siebie. Na Marka. Myślę jak on może tak mówić on nic nie rozumnie mammografia w dupie nigdzie więcej nie jadę. Wracam do psów one kochają one rozumieją. 2:02 w nocy pada mój anioł stróż (który milczał jak grób podczas rozmowy ) śpi. Ja myślę 4:01 ( rozumie )a dalej myślę. Jest 5:29 i zrozumiałem. Ten czas ,był trudny dla moich przyjaciół równie mocno jak dla mnie. Wielu się ode mnie odsunęło to fakt ale wielu tych najbliższych najważniejszych ja odsunąłem ,zraniłem. Zbudowałem mur czułem (czuję się nadal za nim bezpiecznie ale na koniec dnia kiedy NA WŁASNYCH ZASADACH OPUSZCZAM SWOJĄ STREFĘ KOMFORTU zaczynam po mału odczuwać ……. Dzięki przyjaciołom którzy są ostrzy jak brzytwa którzy nie pieszczą się ze mną ale też czynią mnie silniejszym i otwierają oczy że choroba do której sam się doprowadziłem była i jest ciężarem który pomagają mi nieść. JEŻELI PRZECZYTAŁEŚ DO KOŃCA I CZUŁEŚ CZUŁAŚ SIĘ PODOBNIE WIEDZ ŻE NIE JESTEŚ SAM. ZAWSZE MOŻESZ SIĘ ODEZWACDO MNIE I POROZMAWIAĆ. NA KONIEC JESTEM WDZIĘCZNY MOJEJ PASJI - fotografii za otwieranie mi umysłu na nowo i tym cudownym osiołkom które Wandzia ze mną 💪🤗😘. Trudny to był wyjazd ale też piękny i budujący