14/08/2026
Tak My zaczęli robić zdjęcia i robimy do dziś.
14 sierpnia dzień symboliczny. Tego dnia 8 lat temu przyszła do mnie paczka z zakupionym wtedy za kilkaset złotych Nikonem D3100 przez OLX. Wiecie, że nie zastanawiałem się, czy ktoś mnie oszuka, czy nie. W ciemno przelałem pieniądze i czekałem. Dzisiaj nie do pomyślenia. Na szczęście przesyłka przyszła i jej stan zgadzał się z tym co miało w niej być, a nawet aparat był sprawny i służył mi jeszcze tak z 2 lata.
Do 10 lat pewnie nie dotrwam, więc wrzucę se to dziś, trochę pobełkocze, a może kogoś zainteresuje. Bezrobotnego jakiegoś, czy coś. To taki internetowy mem w gwoli wyjaśnienia.
Był Nikon D3100, Nikon D5100 i jak kupiłem sobie później mój wymarzony aparat za 5-cyfrową kwotę, to pamiętałem dalej, jak w 2015 roku musiałem sprzedawać jakąś cyfrówkę Canona za 300 złotych, bo wtedy było, to dla mnie być, albo nie być.
W ogóle jaki był powód, że wróciłem do zdjęć. Przeglądając galerie nie było na nich nowych zdjęć. Ludzie stanowiący wtedy o sile dorośli, wyrośli i nie było komu kontynuować dalej misji. Ubzdurałem sobie, że ja zostanę tą osobą.
Chociaż na jednej galerii byłem już zbanowany, na drugiej galerii mnie nie chcieli, to zrobiliśmy chyba coś więcej, niż mogliśmy tam. Wyszliśmy z tym do ludzi, zainteresować ich. Tych którzy stoją na przystankach i przeklinają na spóźniający się tramwaj. Tych którzy nie potrafią odróżnić Mercedesa od Solarisa, bo żółto-czerwony autobus, to żółto-czerwony autobus. Może ktoś dzięki temu czegoś się nauczył, zainteresowało go to. Bo moim celem było robić właśnie zdjęcia przyjazne dla ludzi z zewnątrz. Pokazywać je z otaczającym miastem, mijanymi budynkami.
Ja na przestrzeni tego czasu też się sporo rzeczy nauczyłem. Może nie robić zdjęć. Bo mam wrażenie, że te zdjęcia są dalej takie same. Tylko tak jak dziewczyny uczą się malować, to ja się nauczyłem obrabiać i dzisiaj można tak postrzegać, że te zdjęcia są jakieś wybitne.
Ale bardziej nauczyłem się bycia człowiekiem. Bardziej do siebie jestem nie w porządku, niż na każdym kroku wszystkim próbuje wciskać swoje racje, jak mają być lepsi. To nawet przeszło już w drugą skrajność, bo dostając pytania o zdjęcia olewam, albo odpowiadam, że nie znam się, czy nie wiem. Bo ja żadnym Mesjaszem fotografii nie jestem i nie będę. Dla mnie to forma autoterapii, która pozwoliła mi jakoś normalnie żyć dzisiaj, a nie odsiadywać kolejne wyroki we więzieniu, bo tam na pewno zmierzałem. Mój przekaz często będzie nierozumiany, ale ja też nie rozumiem ludzi.
Tyle mojego, że mogłem sobie to napisać, gdzieś wstawić i mieć nadzieję, że przeczyta to ktoś więcej. Jak macie jakieś pytania, chcecie coś wyjaśnić sobie ze mną to śmiało. Dziś jest ten dzień.