28/08/2026
Jak okiełznać stoczniowy chaos? Polowaniem na jedno, konkretne światło.
Moje sztywne ramy. Dyskretne, rozproszone słońce. Absolutna dyscyplina. Choć robiłem ten projekt dla siebie, traktowałem go jak realizację zawodową. Pełne zaangażowanie, sztywny kalendarz, zero taryfy ulgowej. Zadanie było olbrzymie: ponad 75 hektarów terenu. Dziesiątki budynków i urządzeń. Układ urbanistyczny, przyroda, ludzie, wątki historyczne. Tylko z takim rygorem mogło powstać spójne dzieło – dwie książki i wystawa „Stocznia. Dokument utraty”.
Od 1999 roku mieszałem wszystko. Slajd, negatyw, cyfra, wideo, mały obrazek, typ 120 w kilku proporcjach, kwadrat. Potem ława optyczna i format 4x5” – z szacunku do architektury. Gdy przy intensywnych wyburzeniach czas zaczął uciekać, wszedł tilt-shift. Cel: czysta spójność materiału.
Pierwsza książka wyszła w 2013 roku. Projekt zamknięty? Jak dotąd nie. Stocznię fotografuję nadal, choć mniej intensywnie.
Kulisy techniczne to jedno. Druga strona to żmudny proces zamykania tego materiału w ramy publikacji i wystawiennictwa. O tym również opowiem na Festiwalu ŚwiatłoSiła. Przejdziemy przez rygor edycji foto (książka „Stocznia” to ponad 300 fotografii wybranych z wielotysięcznego archiwum, z którym będę jeszcze pracował – jest potencjał na kolejne publikacje w dalekiej przyszłości). Opowiem też o tym, jak od podstaw budowałem samą wystawę.
Zapraszam na prelekcję „Stocznia – dokument utraty”. Piątek, 15:15, Budynek W4, Sala nr 5.
Dla 15 osób poprowadzę też fotospacer. Niestety nie można już dołączyć ze względu na brak miejsc. Wciąż układam w głowie jego trasę i o tym myślę – dzisiejsza Stocznia to przecież zupełnie inne miejsce niż w czasach mojej najintensywniejszej pracy.
Do zobaczenia.
Na zdjęciach w działaniu w 2019 roku: 📷 Sara Kannenberg Sara Kannenberg