11/10/2025
Długo się zastanawiałam, czy w ogóle dam radę spisać naszą historię. Czy znajdę w sobie siłę, by wracać do wspomnień, które przez długi czas były zbyt bolesne i są nadal, by o nich mówić, a nawet myśleć. Pomysł na książkę kiełkował we mnie od dawna. Pisałam listy do mojego synka w dzienniku — wylewając w nich całą miłość, tęsknotę i czułość, której nie mogłam już okazać w żaden inny sposób. Czasem publikowałam wpisy na Instagramie, także w formie listów do Noah, i wiele osób pisało wtedy, że chciałoby przeczytać taką książkę.
Przez długi czas bałam się jednak do tego podejść. Bałam się wspomnień. Bałam się bólu. Bałam się, że nie dam rady. Dopiero kiedy w końcu udało się dobrać leki, które naprawdę mi pomogły, poczułam, że mogę spróbować. Zaczęłam wracać do zdjęć, których wcześniej nie byłam w stanie nawet otworzyć w telefonie, bo wywoływały zbyt ogromny żal i rozpacz.
A potem, pewnego dnia, po prostu usiadłam i zaczęłam pisać. Nie mówiłam o tym nikomu. Nie wiedziałam, czy zdołam skończyć, ani czy w ogóle odważę się pokazać komukolwiek to, co powstanie. Postanowiłam tylko jedno: pisać codziennie po 10 tysięcy znaków. Rano wstawałam, robiłam trening, parzyłam kawę i siadałam do pisania. Czasem szło szybciej, czasem wolniej. Kiedy napisałam 50 tysięcy znaków, wiedziałam już, że ją skończę.
Całość liczy prawie 400 tysięcy znaków. Ale wtedy wciąż nie byłam pewna, czy ją wydam. Bałam się, że nie znajdzie swoich czytelników, że się nie sprzeda, że to zbyt duże ryzyko. Bo postanowiłam wydać ją sama, bez wsparcia wydawnictwa. A więc wszystko było na moich barkach: redakcja, korekta, druk, magazyn, wysyłka… cała logistyka.
Nie było łatwo. Przepłakałam wiele dni, siedząc i pisząc, wracając do chwil, które bolały najmocniej. Ale wiedziałam, że muszę to zrobić. Nie chciałam, by to była książka tylko o bólu. Chciałam, by była też o nadziei. O miłości, która nie kończy się nigdy.
Napisałam ją, bo chciałam upamiętnić mojego synka. Oddać mu hołd. I wszystkim chorym dzieciom, które walczą każdego dnia.
Link do książki: https://www.banita.travel.pl/ksiazka-wszystko-bedzie-dobrze/