09/08/2026
Przyznam się szczerze – nie wiem, gdzie leży granica między fotografią profesjonalną, a nieprofesjonalną. Czy jest to kwestia wykształcenia, czy głównego sposobu utrzymania. Osobiście nie skończyłem żadnej szkoły fotograficznej. Na pewno brakuje w moim fotograficznym życiu doświadczenia studyjnego oraz pracy z technikami tradycyjnymi. Jednak po pierwsze, w czasie, gdy wybierałem szkołę średnią, w mojej okolicy już żadnego profilu fotograficznego nie było; po drugie, w fotografię wpadłem po uszy już będąc uczniem liceum (nie wcześniej). Patrząc na moje główne źródło utrzymania, to zdecydowanie mogę powiedzieć, że utrzymuje mnie fotografowanie. Ze zdjęć wykonanych dla zatrudniającej mnie instytucji z powodów proceduralnych nie zbuduję swojego portfolio. To wymaga ode mnie dodatkowej pracy, którą trzeba wykonać w czasie, powiedzmy, wolnym. Dzięki temu mogę połączyć pasję do fotografowania z podróżowaniem, które również uwielbiam. Można powiedzieć, że cele wyjazdów uzależniam od tego, co mogę uwiecznić na zdjęciach. Fascynuje mnie również historia miejsc, które odwiedzam. W Polsce historia wielka miesza się z historią bolesną i to też (oczywiście patrząc z perspektywy czasu i względnego spokoju) jest fascynujące.
Na pewno fotografa doświadczonego od niedoświadczonego różni ilość przywożonych zdjęć. Osoba niedoświadczona potrafi przywieźć setki lub tysiące zdjęć – będą się one cechowały niestety nieprzemyślanym kadrowaniem czy ewidentnymi błędami technicznymi, wynikającymi z niewłaściwego dobrania parmetrów do fotografowanej sceny. Mając prawie 18 lat świadomej styczności z aparatami, mogę nazwać się tym doświadczonym – nie mnie jednak oceniać czy mam zadatki na mistrza lub artystę, to muszą ocenić odbiorcy. Lata praktyki uczą obserwowania – najpierw patrzę, rozglądam się, potem robię zdjęcie, nigdy odwrotnie. Sprzęt również nie zastępuje oka, ale jego znajomość pozwala dopasować jego możliwości do zastanego otoczenia, by następnie zbudować nastrój. Trzeba też sobie zadać w myślach pytanie – co chciałym pokazać swoim odbiorcą? Czy to, co chcę im pokazać, zainteresuje ich?
Zachęcam, po pierwsze, do podróżowania i odkrywania nawet stosunkowo bliskich miejsc i ich historii. A po drugie, do świadomego utrwalania ich elektronicznym okiem :)
A na zdjęciach dwa sztuczne zbiorniki, oba z ciekawą historią. Pierwszy to dawne wyrobisko kopalni siarki Machów (w tle widoczne Jezioro Tarnobrzeskie) w Piasecznie, drugi to dawny kamieniołom w Karwowie – miejscowości urodzenia Wincentego Kadłubka. Obie miejscowości są kilkadziesiąt kilometrów od Rzeszowa.