Prosto z oka

Prosto z oka Szukasz fotografa? Dobrze trafiłeś :) Sesje ślubne, dla par, rodzinne - szukasz czegoś innego? Napisz, porozmawiajmy.

02/06/2026
Sezon komunijny już zakończony, więc pora powoli wrzucać trochę materiałów 😉.Na początek Komunia, która z pozoru wydawał...
02/06/2026

Sezon komunijny już zakończony, więc pora powoli wrzucać trochę materiałów 😉.

Na początek Komunia, która z pozoru wydawała się skazana na niepowodzenie – deszcz, pochmurne niebo, a do tego w tle budowa nowego wjazdu na Zakopiankę w Myślenicach. Finalnie okazało się jednak, że wszystkie te „wady” dało się całkiem skutecznie zamienić w atuty.

Tak powstała sesja na odcinku, którego jeszcze nawet sam minster nie zdążył przejść ani przejechać, a co dopiero mówić o przecięciu wstęgi 😉.

Przy odpowiedniej motywacji gości udało się nawet zrobić zdjęcia rodzinne na zewnątrz. Owszem, trochę zmokliśmy… ale naprawdę tylko odrobinę. Tak tyci, tyci 😄.

A dzieci? Chyba właśnie one miały z tego wszystkiego największą frajdę. W końcu nie codziennie rodzice – na prośbę fotografa – zgadzają się na bieganie środkiem drogi, skakanie po deszczu i robienie au de frente na środku nowego wiaduktu.

Następnym razem muszę chyba pomyśleć o czapce z wysuwaną parasolką rodem z „Go Go Gadget”. Z racji tego, że spędziłem na tej pogodzie najwięcej czasu, zdążyłem trochę przemoknąć. Na szczęście bez makijażu, więc obyło się bez większych strat 😅.

Zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji z sesji z Markiem 📸.

Tym razem w programie: mokry asfalt, puste kilometry nowej drogi, dziecięca kreatywność, kilka nieudanych prób zachowania powagi i całkiem sporo dobrej zabawy. Są nawet momenty, gdy niektórzy goście postanowili sprawdzić, gdzie główny bohater tego dnia schował swoje komunijne prezenty 😉.

Czyli w zasadzie wszystko to, co lubię najbardziej podczas fotografowania – trochę spontaniczności, trochę szaleństwa i dużo prawdziwych emocji 😊.

Dzisiaj nie Prosto z Oka, a prosto z serca — dla odmiany.7 167 526 — moja liczba 2025 roku.Tyle (a może nawet więcej) kr...
01/01/2026

Dzisiaj nie Prosto z Oka, a prosto z serca — dla odmiany.

7 167 526 — moja liczba 2025 roku.
Tyle (a może nawet więcej) kroków zrobiłem w zeszłym — już minionym — roku.
Prawie 5 300 km. Tak przynajmniej twierdzi moja elektroniczna smycz na ręce.

Prawie 5 300 km — Polska dookoła i jeszcze kawałek drogi przed siebie.
Na własnych nogach.

Czy jestem o krok do czegoś bliżej? Nie wiem.
Wiem natomiast — i z tego się cieszę — że te kroki robiłem w otoczeniu osób (i nie tylko), które są dla mnie ważne.

Mówi się, że każdy krok przybliża do celu.
Ja powiedziałbym raczej, że czasem trzeba zrobić dużo kroków wstecz, żeby móc wykonać jeden — nawet mały — krok w przód.
Tego się trzymam.

Z tych małych kroczków, robionych każdego dnia, na koniec robi się ponad 7 milionów.
W kupie podobno siła.
O tak — dzisiaj sentencjami i „mądrymi” zdaniami Wam polecę.

W trakcie każdego takiego kroku można złapać to, co jest istotą danego miejsca.
Momenty — tego Wam życzę.
Momentów, które łapane w trakcie każdego kroku Waszego życia staną się wspomnieniami.
Migawkami. Klatkami kliszy, do których będziecie wracać.

Tymczasem wrzucam Wam kogoś, kto chyba jest najwierniejszym towarzyszem tych wszystkich kroków.
Towarzyszem… i winowajcą.

Patrząc na niego wiem, że każdy krok jest cenny.
Ten jeden wstecz.
Te siedem milionów rocznie.
Te dwa do przodu.

Łapcie swoje kroki każdego dnia.
Zapamiętujcie to, co wtedy widzieliście.

To moje życzenia dla Was — choćby jednego kroku, który da Wam wspomnienie na całe życie.

Pstryk.

Trochę czasu minęło, ale wreszcie mogę pokazać Wam część trzecią ;)To taka historia, którą lubię szczególnie: ślub na wi...
18/11/2025

Trochę czasu minęło, ale wreszcie mogę pokazać Wam część trzecią ;)

To taka historia, którą lubię szczególnie: ślub na wiosnę, sesja poślubna w ostatnich podrygach lata, prawie jesienią… a publikacja dopiero teraz, gdy poranki są już łapane przez zimową panią w lodowe szpony.

I właśnie dlatego wszystko układa się w piękny ciąg.

Spotkanie z Kingą i Fernando było po prostu przyjemnością.

On — temperament, uśmiech i te ogniki w oczach, gdy tylko patrzył na Kingę.
Ona — delikatna, trochę nieśmiała, ale z ciepłym, szczerym uśmiechem. Zakochana. Tak po prostu — w nim.

Zabrałem ich więc, jak to mam w zwyczaju, na małą wycieczkę po okolicy. Pokazałem miejsca, w których sam lubię bywać. Zrobiliśmy spacer, a przy okazji… kilka zdjęć. Tak zwyczajnie.

Jesienne liście otuliły ich kolorami, słońce raz się pojawiało, raz chowało za chmurami, tylko po to, by za chwilę znów przebić się prosto w obiektyw. Lubię taki klimat — niby nieprzewidywalny, ale zawsze naturalny.

Przy okazji powtórzyłem jedno zdjęcie sprzed… hm, chyba dwóch dekad. Przypomniało mi się nagle, tak po prostu, gdy byliśmy w tamtym miejscu. Które to zdjęcie?
Tego nie zdradzę ;)
W fotografii chodzi przecież o odrobinę tajemnicy — o to, by nie wszystko mówić wprost, tylko zostawić przestrzeń do domysłów.

Wiecie, najbardziej lubię fotografować właśnie tak: idąc, rozmawiając, bez presji pozowania. Bo wtedy jest naturalnie. Prosto.

Miłego oglądania.
A ja? Ja bawiłem się podczas tej sesji świetnie. Dziękuję :)

Bo podobno marzenia są od tego, aby je spełniać... ;) Czasem więc nie muszę pisać nic więcej, po prostu łapcie jeszcze t...
04/11/2025

Bo podobno marzenia są od tego, aby je spełniać... ;)

Czasem więc nie muszę pisać nic więcej, po prostu łapcie jeszcze trochę nadmorskiego lata w ten jesienny poranek.

Opowiem Wam krótką anegdotkę z wrześniowego zlecenia :)Przychodzę jak zwykle trochę wcześniej – żeby rozejrzeć się, „poc...
19/10/2025

Opowiem Wam krótką anegdotkę z wrześniowego zlecenia :)

Przychodzę jak zwykle trochę wcześniej – żeby rozejrzeć się, „poczuć miejsce”, poszukać światła zanim pojawią się goście. Wchodzę do kościoła, patrzę: pełna dekoracja ślubna. Ekipa montuje ozdoby, wstążki, kwiaty… a moje ciśnienie, które Tajfun i poranne spacery zwykle pięknie trzymają w ryzach – zaczyna lekko rosnąć ;)

W głowie szybka kontrola: to na pewno ta Wiśniowa..? A może jednak ta druga, podkarpacka?
Albo... czy ja aby nie pomyliłem godzin?

Podchodzę do siostry zakonnej i pytam, czy tutaj będzie chrzest.
„Chrzest? Nie. Będą trzy. A po nich… ślub. A wcześniej był pogrzeb”
Życie w trzech aktach. Taki mały „hat-trick” ;)

Chwilę później pojawia się najważniejsza bohaterka dnia – cała obawa znika, mogę już spokojnie wejść w rytm uroczystości.

Światło było tego dnia absolutnie wyjątkowe – słońce wpadało przez witraże, odbijając się od drewnianych elementów wnętrza i tworząc klimat, który fotograf kocha od pierwszego kadru.

Po ceremonii przenieśliśmy się do domu weselnego Arkadia. W ogrodzie, w cieniu starych dębów, dzieci biegały, śmiały się i łapały bańki (a Tatuś pojawił się nawet na dmuchańcu jako dzielne „wsparcie” – ale ciiii, zostaje między nami ;) ).
To są te momenty, które lubię najbardziej – naturalność, ruch, małe historie łapane z daleka.

A teraz łapcie kilka kadrów z tego dnia :)

ps. nie byłbym sobą, gdybym nie dodał odrobiny symboliki – imię Anastazja oznacza „zmartwychwstanie”, wewnętrzną siłę i powrót do życia. Anastazjo – przed Tobą piękna droga. Najważniejszy cel? Być tym, kim tylko zapragniesz.

Jeśli chcesz, abyśmy wspólnie złapali w kadrach dzień chrztu świętego Twojego malucha – daj znać. Może spotkamy się na kolejnym fotodniu :)

-> https://www.prostozoka.pl/oferta-fotograf-z-krakowa/fotografia-chrzest-krakow

Adres

Dobczyce

Telefon

+48530275401

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Prosto z oka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Prosto z oka:

Udostępnij

Kategoria