15/08/2026
Kiedyś robiłam głównie sesje ustawiane. Wszystko miało swoje miejsce, pozę i konkretny plan.
Aż do momentu, kiedy pokochałam sesje lifestyle. 🤍
I wiem, że kiedy mówię: „to nie są ustawiane zdjęcia”, nie każdy od razu jest przekonany. Bo przecież podczas sesji nadal coś podpowiadam, czasem proszę o konkretny gest czy ruch. Ale nie chodzi o sztywne pozy. Chodzi o emocje, bliskość, ruch, śmiech i te małe momenty, które dzieją się między „pozowanymi” ujęciami.
A później przychodzi moment, kiedy pokazuję gotową galerię…
I nagle wybór 10 zdjęć okazuje się właściwie niemożliwy. 😅
Bo 50 zdjęć? „To chyba nadal za mało”.
Każde jest inne. Każde ma w sobie coś wyjątkowego. W jednym jest spojrzenie, w drugim śmiech, w kolejnym czułość, a jeszcze inne zatrzymuje jakiś zupełnie niepozorny moment, który po latach może okazać się najcenniejszy.
I chyba właśnie za to najbardziej pokochałam lifestyle.
Za to, że nie tworzę tylko ładnych zdjęć.
Tworzę wspomnienia, które naprawdę są Wasze. 🤍
A Wy wolicie zdjęcia bardziej ustawiane czy właśnie takie naturalne, pełne emocji?