20/01/2026
NIENAWISTNE OBRZYDZENIE W LUSTRZE...
..którego uniknąłem. Piszę i nie trafiam w klawisze. Moje dłonie czują ogromne gorąco. Palce się nie zginają. Piecze mnie nos i zaczyna łamać w krzyżu. Choć zabrzmi to karykaturalnie, słucham właśnie "Cienia wielkiej góry". Czuję się niczym ten alpinista, który mimo szronu na rzęsach poszedł dalej, choć setka przed nim odpadła. Pięć stopni poniżej zera i wiatr... Nieregularny swymi uderzeniami i kierunkiem. Podobno 60 kilometrów na godzinę.
CHWILĘ WCZEŚNIEJ
Leżę w łóżku, oglądam "07 zgłoś się". W międzyczasie dostaję kilka wiadomości od różnych osób, które dają mi cynk, że jest zorza, pokazując ujęcia z telefonów. No dobrze... Gdy masz trochę szczęścia i okno w kierunku w miarę północnym to wyciągniesz rękę przez okno i coś strzelisz telefonem. Ja tego szczęścia nie mam. Poza tym to nie dla mnie. Aparat, jasny obiektyw, statyw, przemyślany kadr po analizie, która trwa choćby dobre kilka minut.
SŁABY MATERIAŁ, MOCNE WSPOMNIENIE
Czasem efekt ma znaczenie drugorzędne. Choć czym jest ten efekt? Zrobiłem zdjęcia dość średnie... Efektem jest wspomnienie. Same liczby mówią wiele. Data, godzina, temperatura, prędkość wiatru. Gdybym nie spróbował, rano brzydziłbym się lustra. Choć początkowo na wszelkie sposoby tłumaczyłem sobie, że nie warto, to na szczęście w ciągu kilkudziesięciu sekund byłem ubrany jak na Syberię.
PRZYGODA...
Około kilometr od domu postanowiłem zapolować na zorzę. Gołym okiem nic nie było widać. Jednak wiem, że są sytuacje, w których obiektyw widzi znacznie więcej. Na szczęście tam, gdzie niebo było barwne horyzont nie wyglądał tragicznie. Statyw, ustawienia, kadrowania. Jednak zmiana obiektywu. Na szczęście wziąłem coś o jasności F/1.2. Im jaśniejszy obiektyw, tym więcej zorzy w kadrze. Podczas zmiany szkła gubię rękawiczki! Rzuciłem je na ziemię. Zapomniałem o wietrze. Momentalnie je zabrał. Z racji jego siły muszę trzymać statyw z aparatem. Mróz, wiatr. Ten statyw to sopel lodu! Ręce bolą... Jedzie samochód. Początkowo klnę, lecz wraca mi rozum. Ma on przecież światła! Podczas jego przejazdu szybko lokalizuję zgubę. Pamiętam gdzie mniej więcej były. Macając kępy trawy wyczuwam rękawiczki. Jestem uratowany.
MISJA NIEMOŻLIWA
Egipskie ciemności. Jak tu ustawić ostrość? Auto focus nie działa. Ostrzenie na oko nie ma sensu. Czy w ogóle ostrość ma sens? Aparatem na statywie miota mimo mojego trzymania. Mną samym wiatr zresztą telepie. Godzę się z pozorną porażką. Gwiazdy na moich zdjęciach są rozmazane, horyzont nieostry, a niebo przygasa... Wiatr wdziera się w każdą szczelinę odzieży. Czas wracać do domu...