Ponidziańska Grupa Miłośników Historii

Ponidziańska Grupa Miłośników Historii Miłośnicy Historii-PGMH

01/08/2024

Zapraszamy osoby, które chciałyby uczestniczyć wraz z Stowarzyszeniem Ad Arma Polonia w oddaniu honoru Powstańcom Warszawskim przy grobie Jerzego Piórkowskiego, uczestnika powstania.

16:45 modlitwa w intencji Powstańców Warszawskich.

17:00 Oddanie honoru w godzinie "W"

Złożenie kwiatów.

11/07/2024

Dziś 81. rocznica ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu.

Nie pozwólmy zapomnieć o ofiarach tej strasznej zbrodni...

Zapraszamy do przeczytania poniższego tekstu:

WOŁYŃ

Lato 1943 na Wołyniu było upalne a zboża zaczęły się złocić wcześniej. Wojna wszędzie wszystko zmieniała i tam też. Największa zmiana dotyczyła ludzi i ich myślenia, ludzie stali się mniej uprzejmi bardziej podejrzliwi, śmiech człowieczy kiedyś powszechny stawał się powściągliwy i bardziej pilnowany. Strach przenikał duszę, do tego dochodziła niepewność jutra, wielu zastanawiało się co dalej będzie i nie znajdowało odpowiedzi.

Jakoś trzeba żyć przecież.

Niemcy do wsi zaglądali rzadko, chyba że mieli jakąś sprawę, pojawiali się tam na krótko i znikali, taka cicha wieś, niczym szczególnym się nie wyróżniająca, pospolita jakich wiele na Wołyniu. Centrum wioski stanowił zadbany kościółek średnich rozmiarów i karczma gdzie toczyło się życie towarzyskie, paręnaście domków chaotycznie rozrzuconych i to wszystko. Ludzie nazywali swoje miejsce Ostrówką.
Mieszkali tu wspólnie Polacy, Ukraińcy, Żydzi.
Las był opodal, gęstwinę od pól przynależnych do wisi oddzielała dróżka, uczęszczana częściej latem przez miejscowych, będących na swoich polach.

Słońce schodziło niżej, ludzie patrzyli w niebo w chwilowym bezruchu i mówili sobie „wystarczy na dziś”. Na chwilę leśna dróżka stawała się gwarna, ale głosy były cichsze i mniej intensywne, pozbawione energii, bardziej oszczędne.
Drogą szedł Jan, powoli niby to nie znając celu podróży. Liczył sobie 33 lata, głowę jego zaczęły zdobić rzadko pojawiające się siwe włosy. Założył białą koszulę, prawie czystą, sam sobie prał, bufiaste spodnie i oficerki po ojcu, trzymały się dobrze jak na swoje lata. Rodzice odeszli, żył w domu sam. Ojciec Krzysztof Konarski bił się w legionach jako sierżant za rodzącą się Polskę. Dwa lata temu zapalenie płuc zakończyło jego życie. Matka Julia umarła wcześniej.

Dziura w spodniach mała, włożył tam palec, „a przecież nie zauważy”, zaszyje później.
Leciutki wiaterek poruszał łanami pszenicy, cudownie wyglądało falujące zboże. Działało ono na Jaśka uspokajająco i tworzyło spokojną harmonię. Urwał jeden kłos roztarł go w dłoni, dmuchnął by zostały tylko ziarna, „jeszcze trochę”. Będzie czekał na Nią obok krzyża, porozmawia gdy będzie schodziła z pola.

Anka była inna niż wszystkie. Jej mąż nie wrócił z wojny roku 1939. Dla teścia był świetnym kandydatem na męża córki, miał 10 morg pola a to było już coś. Gdy był pijany nigdy nie zapomniał oskarżać Ankę o to co było, „i po coś pozwoliła Kaziowi iść na wojnę szmato”. Jakby to zależało od niej. Na te nowiny ludzkie Janek zaciskał zęby aż napinała się skóra na twarzy, mówił, „zawsze co rano podaje Ci śniadanie rękami kiedy leżysz po wczorajszym osłabły – capie”.

Pamiętał jak kiedyś w karczmie jej pijany tatuś wyzywał właściciela, tamtejszego Żyda Joselewicza. On siedział wtedy w tej karczmie i wszystko widział, kiedy przyszła i próbowała Go zabrać do domu. Wtedy spojrzała na ułamek chwili w Jego oczy, ale tak jakoś strasznie smutno. Do oczu napłynęły Jej łzy, subtelne usta wyszeptały, „choć tato wystarczy”. Wtedy Ją uderzył, zatoczyła się, „lepiej byś opiekowała się małym Andrzejkiem a nie łaziła za mną”. Janek zerwał się do Niej, powszczymała Go ruchem ręki, „nie trzeba”. Od strony stołów dobiegały śmiechy zachęty, „dobrze tak trzeba trzymać krótko”.
Przy stole siedziały Kaśka i Maryla otoczone wianuszkiem adoratorów. Ruchliwe blond główki rozdawały uśmiechy przybyłym. Chichotały przy lada jakim żarciku byle być tylko w centrum zainteresowania.

Na drugim końcu karczmy siedzieli Ukraińcy, od pewnego czasu tylko w swoim kręgu. Przyciszone głosy nie zdradzały nadmiernej towarzyskości. Zaciśnięte i poważne usta starały się jakoś wypowiadać tylko potrzebne słowa. Szybkie spojrzenia na polską stronę karczmy zdradzały jakieś napięcie wiszące w powietrzu.

Droga mijała do krzyża niedaleko. Tam będzie czekał. Z przeciwka szedł Ukrainiec Chrychora, zobaczył Janka, pomimo słusznych lat przyspieszył kroku. „Dzień dobry panie Chrychora”, tamten nie odpowiedział, czyżby nie słyszał ? Pozdrowienie było powiedziane wyraźnie i głośno, staruszek lekko pochylił głowę, zawsze lubił patrzeć w twarz Swoimi mądrymi oczami, a teraz nie, może jest chory każdemu przecież wolno. Minęli się, Janek już nie widział jak po pomarszczonej przez upływ czasu twarzy spływała łza, wybrała sobie trudną drogę.

Jest i krzyż, strasznie się postarzał, miał jeszcze ślady piękna, ciosany z drewna , miał może ze dwa metry a ukrzyżowany Chrystus wydawał się jeszcze bardziej smutny i tylko gwoździe trzymały mocno ukrzyżowaną postać. Przegniła dolna belka krzyża spowodowała że bardo przechylił się na lewą stronę. Jest i data ledwie czytelna to będzie chyba, tak to rok 1863. Janek patrzył „Trzeba Cię naprawić żebyś się nie przewrócił”.

Opodal rosło to drzewo, poskręcane grube korzenie były niczym małe stołeczki do siedzenia, szeroka kora porośnięta mchem stanowiła oparcie dla pleców jak jakaś poduszka. Potężne konary przystrajały liście, upływ czasu jeszcze nie mógł zabrać piękna drzewu. Tu będzie czekał na Nią. Minęła chwila jest to Ona, idzie powoli jeszcze daleko, jeszcze twarz niewyraźna. Oczywiście nie spojrzy w stronę skąd idzie, patrzy na liście delikatnie poruszane wiatrem jakby to było teraz najważniejsze. Porozmawia z Nią zupełnie przypadkiem tak od niechcenia. Jest już blisko, też wydaje się że Go nie widzi, jest zmęczona z lekko pochyloną głową, twarz pokrywa polny kurz, jaśniejsze ślady wyżłobił pot. Nie, przecież nie mogą się minąć tak bez słowa, przecież przyszedł tu dla Niej. Pod nogą Anki chrupnęła złamana gałązka i popatrzyli na Siebie jednocześnie. Powoli usta i oczy zmieniały się, jakby się widzieli pierwszy raz.

- „Cześć, może odpoczniesz, wyglądasz na zmęczoną”,
- „Cześć, trzeba było powiedzieć zaszyła bym Ci tą dziurę w portkach”, a miała nie zauważyć, szczegóły przed Anką nie mogły się ukryć.
- „Wiesz zrobiłem tą dziurę specjalnie, to jest moja ulubiona dziura”.

Po pierwszych uprzejmościach, usiadła obok Janka. Cień drzewa łagodził słowa, które stały się teraz cichsze i spokojniejsze. Słuchali się nawzajem, rozmawiali o rzeczach przyziemnych i bardziej wzniosłych i tych które może kiedyś będą. Było że nic do siebie nie mówili, milczeli, siedzieli obok siebie i czuli się że Sobą dobrze. W dali widzieli zadbany kościółek. „Wiesz jutro ojciec ma zabrać Andrzejka na poranną mszę”.
Miała pójść do domu, siedziała tu za długo, ma jeszcze tyle zrobić. Zmęczenie ogarnęło Ankę, sen skleił powieki, głowa łagodnie oparła się o ramię Janka. Ten przytulił i pocałował kochaną głowę, pewnie nawet nic nie poczuła.

Obudziły ich wrzaski, przekleństwa, hałas tuczonego szkła, przez wybite szyby wrzucano granaty. Palił się kościół z ludźmi w środku. Budynek otoczyli Ukraińcy rożnie uzbrojeni, niektórzy mieli broń inni siekiery jeszcze inni widły bądź kłonice od wozów. Kilku ludzi wyszło z kościoła, błagało o litość. Dowódca akcji wskazał palcem grupkę, w ich stronę rzucili się wyznaczeni ludzie, „na tych niemarnowań amunicji”.
Kilka chwil wystarczyło by uśmiercić wszystkich. Anka rzuciła się w stronę kościółka, szybszy był Janek złapał Ją i trzymał. Zapasy trwały chwilę, był silniejszy, szamotała się jak ptak złapany w klatce,

- "tam jest mój syn i ojciec”,
- "nic nie możesz zrobić, rozumiesz ?"

Z oczu Jej popłynęły łzy, On też płakał, „nic nie możesz zrobić kochanie”, pierwszy raz tak do Niej powiedział. Przytulił Ankę mocno, osunęła się w Jego ramiona. Wziął Ją na ręce, w tym miejscu też nie było bezpiecznie, skierował się w głąb lasu. Przydrożny Chrystus też wszystko widział.

Autor tekstu:
Mariusz Korzeniowski
członek stowarzyszenia Ad Arma Polonia

29/02/2024

1 Marca
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Życzymy Wam radosnych i pełnych miłości świąt Bożego Narodzenia. Niech ta magiczna atmosfera przyniesie Wam wiele uśmiec...
24/12/2023

Życzymy Wam radosnych i pełnych miłości świąt Bożego Narodzenia.

Niech ta magiczna atmosfera przyniesie Wam wiele uśmiechu, spokoju i spełnienia marzeń.

"Historia jest nauczycielką życia.'

Niech zatem święta przypomną nam, jak wiele możemy wynieść z przeszłości i wzrastać dzięki niej.
Wesołych Świąt!

11 listopada święto naszej chwały, 105 rocznica odzyskania niepodległości Polski.Odzyskana niepodległość, to wielka duma...
11/11/2023

11 listopada święto naszej chwały,

105 rocznica odzyskania niepodległości Polski.

Odzyskana niepodległość, to wielka duma kraju.

Józef Piłsudski mówił: "Odzyskanie niepodległości oznaczało dla mnie spełnienie największego marzenia życia, do którego nigdy nie przestałem dążyć. To triumf narodu, któremu służyłem, to wyzwolenie Polski spod obcej władzy i przywrócenie jej miejsca na mapie świata. To było zadanie trudne i pełne poświęceń, ale niosło ze sobą ogromną satysfakcję i dumę."

31/10/2023

Listopad to czas szczególnego refleksji i zadumy. W dniach 1 i 2 listopada obchodzimy uroczystości Wszystkich Świętych oraz Zaduszki.

To dni, w których oddajemy hołd nie tylko świętym i zmarłym, ale także bohaterom i poległym żołnierzom Rzeczypospolitej Polskiej. W ostatnich stu latach Polska, będąc narodem odrodzonym, wielokrotnie musiała bronić swojej niepodległości i tożsamości.
Wielu żołnierzy oddało życie na polach bitew, walcząc za naszą wolność.

Zaduszki natomiast to czas, w którym pamiętamy naszych bliskich, którzy odeszli z tego świata. To moment , dzięki którym stali się ważną częścią naszego życia.

Przy grobach zapalane są znicze, a wspomnienia wracają do nas z pełną siłą.

Dziś zapalamy świeczkę na grobie naszego kolegi, przyjaciela, członka naszej grupy, stowarzyszeń który odszedł od nas rok temu.

Ku Pamięci Andrzeja Materka

1 września 1939 rozpoczął się dla  II RP tragicznie.Nazistowskie Niemcy rozpoczęły agresję i okupowały terenów  przez 4,...
01/09/2023

1 września 1939 rozpoczął się dla II RP tragicznie.
Nazistowskie Niemcy rozpoczęły agresję i okupowały terenów przez 4,5 roku. Wyniszczając i grabiąc II Rzeczypospolitą

Dziś obchodzimy 84 rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej.

Oddajmy Pamięć poległym żołnierzom oraz ludności cywilnej która zapłaciła największą cenę w tym konflikcie.

Żołnierskie buty

Wrzesień 1939 r., gorący a noce już chłodne. Powoli, powoli nie spiesząc się wstaje ranek 5 września, ciemność leniwie ustępuje pierwszym niepewnym blaskom. Był to czas kiedy ludzie bardziej pragnęli nocy, dzień był niepewny, niebezpieczny i chaotyczny. W tym miesiącu jak w żadnym innym, ludzie mieli sporo powodów do płaczu, lęku i bólu. Ze świtem pojawiały się bohaterskie anioły zagłady, niemieccy lotnicy, nie mający względów dla cywili, domów, nikogo i niczego. Mieliśmy bronić Krakowa, miasta naszych królów. Rozkaz Głównego Sztabu Dowództwa każe maszerować dalej na wschód, wyrównać linie, obsadzić pas rzeki Wisły, bronić się tam i czekać pomocy Anglii i Francji. Oficerowie, czy zwykli żołnierze chcą się bić, "podziękować za wszystko", trudno zrozumieć decyzje głównodowodzących.
Idzie leniwie nasz 201 pułk piechoty, jest rano, zmieszaliśmy się z cywilami, tabory wojskowe poruszają się w żółwim tempie, co rusz zatrzymując się. Robi się coraz cieplej, trzeba uporządkować cały ten bałagan, ten chaos w oddziale, udaje się to tylko po części. Mijamy po drodze, przykry widok, wiele oczu patrzy w tamtą stronę. Stało się to chwilę wcześniej, lej po bombie jeszcze parował, leżał tam koń z rozerwanym brzuchem, obnażone zęby zwierzęcia wyglądały jakby się z czegoś szyderczo śmiał, obok rozbitej furmanki leżały trzy ciała, nienaturalnie poskręcane. Musimy iść dalej, widać że ktoś je przykrywa, dobrze po co się mają przyglądać, coś podnosi z ziemi, szmacianą malutką laleczkę. Może ma dzieci ale tej nie weźmie do domu.
Polskie drogi są dziwne, dużo więcej jest tych zaniedbanych i zepsutych których się nie chce nikomu naprawiać. Ich marsz staje się uciążliwy, niektórzy idą ostatkiem sił, nie nadążą. Mają za sobą nie przespane noce, nerwy napięte do granic nienormalności, szybko postępująca dezorganizacja powoduje braki w zaopatrzeniu. Głód staje się ich niechcianym towarzyszem. Dokucza nieznośny upał i wszechobecny kurz, wzbijany przez setki butów. Po kilku kilometrach twarze robią się szare i brudne, zielone mundury zmieniają kolor, kurz wciska się wszędzie, pot żłobi ścieżki na zakurzonych twarzach. Najbardziej nieszczęśliwy jest ten który nie zadbał o zapas wody, pragnienie tysięcy gardeł jest niewypowiedziane. Przydrożny strumyk jest zbawieniem. Idąc muszą być czujni, gotowi na ataki niemieckich czołgów. Ponoć dłużej mają zatrzymać się nad rzeką Nidą, tylko trzeba tam jeszcze dojść, mówią że to już niedaleko. Niech ten dzień sie skończy. Powoli zapadał zmrok, za sobą zostawili łuny pożarów i ludzkie nieszczęścia.
W ciemnościach zobaczyli kontury zabudowań jakiejś wsi, tu mieli odpocząć a do Nidy był jeszcze kawałek. Stodoły szybko zostały zajęte, zostały tylko rowy, nikt nie dbał o wygody, zmęczenie było zbyt wielkie. Ostatnie kilometry przed odpoczynkiem były szczególnie ciężkie, nogi grzęzły w piaszczystej drodze, kosztowało to organizm dużo wysiłku. Pamiętał kiedy wydawano im trzewiki z magazynów wojskowych, choć skóra ich była wyschnięta i twarda, każdy się cieszył, bo buty były zgrabne i mocne, podeszwy podbite specjalnymi gwoździami. Kiedy się szło ulicą to nonszalancko stukały, ściągały wzrok pięknych dam, a przecież o to chodziło. Jacy Oni byli głupi a później w czasie marszu cały pułk, wszyscy mieli obdarte i odparzone nogi. Niewiadomo było czy na odpoczynku mają ściągać trzewiki, spuchniętej nogi można później nie włożyć do buta. Zalegli po rowach, miejscowi przynosili mleko, ale większość z plecakiem pod głową już spała.


Wspomnienia o Końcu Świata 1939 r.

Tekst: Mariusz Korzeniowski

02/08/2023

Pamiętamy

1 sierpnia 1944 roku  o godzinie W 17:00 wybuchło Powstanie Warszawskie, jedno z heroicznych wydarzeń w historii Polski ...
01/08/2023

1 sierpnia 1944 roku o godzinie W 17:00 wybuchło Powstanie Warszawskie, jedno z heroicznych wydarzeń w historii Polski podczas II wojny światowej.

Powstanie było wynikiem wieloletniego oporu i pragnienia odzyskania niepodległości po ciężkich latach okupacji niemieckiej.

Aby uczcić pamięć tych, którzy polegli w walce o wolność i niepodległość, ważne jest zachować żywe wspomnienie o bohaterach, którzy oddali swoje życie w obronie miasta.

To powinno odbywać się poprzez organizację uroczystości, mszy, wystaw czy wystąpień, aby zaznaczyć wagę ich poświęcenia i poświadczyć naszą wdzięczność.

Jednakże, nie tylko poległych, ale również tych, którzy przeżyli Powstanie Warszawskie, należy hołdować. Byli to ludzie, którzy przeszli przez koszmary wojny, utracili bliskich, a mimo to dalej walczyli o wolność i przyszłość kraju.

Ich historia powinna być dokumentowana i przekazywana kolejnym pokoleniom, aby pokazać siłę ludzkiego ducha i determinację w obliczu okrucieństwa wojny.

Minuta ciszy o godzinie W, czyli o 17:00, stała się symbolicznym momentem upamiętniania poległych i zatrzymania się na chwilę, aby oddać im hołd. W ten sposób możemy wyrazić naszą pamięć i szacunek wobec tych, którzy poświęcili swoje życie za wolność i niepodległość Polski.

To również stanowi ważny moment refleksji nad tragicznymi wydarzeniami tamtego czasu oraz znak solidarności z rodzinami i przyjaciółmi tych, którzy odeszli.

.

23 Lipca 2023 Odbyła się uroczystość upamiętnienia pomordowanych w  lesie wełeckim k.Busko-zdrój w okresie i okupacji Ni...
24/07/2023

23 Lipca 2023 Odbyła się uroczystość upamiętnienia pomordowanych w lesie wełeckim k.Busko-zdrój w okresie i okupacji Niemieckiej. Ad Arma Polonia

Las zamordowanych

Załadowali ich na ciężarówki i wieźli w stronę lasu. Później kazali iść.
Ludzie lubią las i ciszę w lesie,
tam można uspokoić nerwy ale wtedy
było inaczej była wojna.

Ci ludzie nie są szczęśliwi, wielu ma potargane ubranie, z krwawymi śladami bicia,
podkrążone oczy po bezsennych nocach w katowniach gestapo, ciężko iść.

Szybka myśl w ich głowach co teraz,
po co nas tu prowadzą?
Nawet gdyby chcieli nie mają siły by uciekać. Zresztą za dużo pilnujących,
nie ma szans, jeszcze popychają kolbami.

Musimy iść cicho, czasem któryś ze strażników warknie jakby szczekał „raus raus”.
Już jesteśmy w lesie, las zawsze jest piękny, ale dla nas chyba już ostatni raz.
Powoli mijają każdą sosnę jak gdyby widzieli ją po raz pierwszy,
powoli nie ma się do czego spieszyć.

Wielu zostawiło żony, dzieci, rodziców którym trzeba pomóc, bo oni są już starzy i słabi.
Sierpień gorąco będzie, trzeba było, choć zebrać pszenicę, stodoła będzie pusta, wszystko zgnije jak się nie sprzątnie.

Trzeba było sprzedać tego konia po co on teraz potrzebny, a tak mieli by ojce parę groszy.

Trzeba było wcześniej zrobić ten cieknący dach.

Trzeba było powiedzieć Staśkowi, że: nie ważne nie zdążę.

My idziemy, sosen co raz mniej, więcej piachu pod nogami.
W końcu widać, wykopane doły, a więc tu mamy leżeć, przynajmniej tu ładnie.
Nim strzelą może choć pozwolą się przeżegnać.

Zerwały się stada czarnych, tłustych wron, usłyszały.

Młoda godzina, może przed siódmą z rana, jeszcze słońce nie zdążyło wszystkiego nagrzać.

To byli prości ludzie tacy sami jak my.

Autor wiersza: Mariusz Korzeniowski

17/07/2023

W 12 lipca 1944 roku został przeprowadzony zamach na Maksa Petera wykonany przez grupę bojową Armii Krajowej. W czasie którego zabity został SS-Oberscharführer Maks Peters, zastępca szefa Sicherheitspolizei w Busku Zdroju.

W 2023 roku mija 79 lat od tego zdarzenia.

Fragment pochodzi z inscenizacji która odbyła się 2014 w Busku-Zdroju

W której koledzy i koleżanki z naszej grupy brali udział jako rekonstruktorzy i obsługa techniczna.

Adres

Busko-Zdrój Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ponidziańska Grupa Miłośników Historii umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Ponidziańska Grupa Miłośników Historii:

Udostępnij

Kategoria