13/03/2026
W czwartkowy wieczór w sali BCKiH Wahadło w Brześciu Kujawskim wydarzyło się coś naprawdę wyjątkowego. Na scenie pojawiła się Anita Lipnicka, która przywiozła do miasta jeden z koncertów swojej trasy „O Miłości 2”. Już od pierwszych chwil było wiadomo, że publiczność czeka niezwykle nastrojowy i pełen emocji wieczór.
Ogromne wrażenie robiła sama scenografia. Scena została zaaranżowana w sposób, który przenosił widzów do świata starego teatru, a momentami nawet do klimatycznego cyrku. Miękkie światło, stylowe rekwizyty i subtelna oprawa wizualna stworzyły magiczną atmosferę – jakby czas na chwilę zwolnił.
Podczas koncertu artystka sięgnęła po utwory o miłości ze swojego solowego repertuaru. Wśród nich znalazły się m.in. „Piękna i rycerz”, „Jak Bonnie i Clyde” czy „Wodowanie”.
Nie zabrakło również sentymentalnych powrotów do czasów, gdy wokalistka była związana z zespołem Varius Manx. Publiczność z ogromnym entuzjazmem przyjęła takie utwory jak „Oszukam czas”, „Pocałuj noc” czy nagrodzona na samym początku ogromnymi okładkami „Piosenkę księżycową”.
Artystka podzieliła się także piosenkami, które – jak sama przyznała – są szczególnie bliskie jej sercu. Wśród coverów usłyszeliśmy wzruszające interpretacje utworów „Kochać inaczej” zespołu De Mono, „Zaopiekuj się mną” zespołu Rezerwat czy „Jezioro szczęścia”zespołu Bajm.
Koncert miał niezwykle intymny charakter. Anita Lipnicka z łatwością nawiązywała kontakt z publicznością – opowiadała historie, żartowała i dzieliła się refleksjami między utworami. Dzięki temu widzowie mieli wrażenie, że uczestniczą nie tylko w koncercie, ale w bardzo osobistym spotkaniu z artystką.
Podczas występu aż dwa razy wydarzyła się prawdziwa magia. W jednym z momentów Anita „sprawiła”, że jeden z jej muzyków… po prostu zniknął ze sceny, co wywołało salwy śmiechu i zdumienia wśród publiczności. Chwilę wcześniej artystka poszła o krok dalej i – niczym prawdziwa iluzjonistka – wyczarowała królika z kapelusza. Był to jeden z tych momentów, które sprawiają, że koncert zostaje w pamięci na długo. I tak, sztuczki były ZAJEB…STE!!! - droga Anito.
Wieczór nie zakończył się jednak wraz z ostatnimi dźwiękami. Po koncercie Anita Lipnicka została jeszcze z fanami – rozdawała autografy, robiła sobie zdjęcia i chętnie zamieniała kilka słów z każdym, kto chciał podejść. Ten bezpośredni kontakt tylko potwierdził, jak wyjątkową relację potrafi budować ze swoją publicznością.
Koncert w Brześciu Kujawskim był pełen emocji, ciepła i subtelnej magii. To był wieczór, który przypomniał, że najpiękniejsze historie o miłości najlepiej opowiada się muzyką…