Adam Gierałtowski Photography

Adam Gierałtowski Photography Podziwiam piękno natury i je łapię w kadr.
(2)

"Poza Krawędzią" Kvernufoss to jeden z tych wodospadów, które od bardzo dawna chciałem zobaczyć na własne oczy. Jak na i...
11/08/2026

"Poza Krawędzią"

Kvernufoss to jeden z tych wodospadów, które od bardzo dawna chciałem zobaczyć na własne oczy. Jak na islandzkie standardy nie zachwyca ani swoją wysokością, ani potęgą i łatwo byłoby go przeoczyć na rzecz znacznie potężniejszego Skogafossu tuż obok. To, co czyni go wyjątkowym, to możliwość przejścia ścieżką za spadającą wodą - doświadczenie, na które czekałem od lat.

Stanie tuż za tak potężnym wodospadem, a jednocześnie pozostawanie całkowicie suchym, to zaskakująco niezwykłe uczucie. Dopiero z tej perspektywy można naprawdę docenić jego charakter.

Zimą Kvernufoss prezentuje się fotograficznie najlepiej, ponieważ wschodzące lub zachodzące słońce ustawia się dokładnie za wodospadem. Mimo to uważam, że nawet przy płaskim, pochmurnym świetle wygląda świetnie – takie warunki pozwalają wydobyć faktury i detale bez mocnych kontrastów.

Tworząc to ujęcie, zainspirowałem się Madsem Peterem Iversenem i postanowiłem umieścić w kadrze samego siebie. Jak w wielu moich fotografiach, zrobiłem to przede wszystkim po to, by pokazać skalę tego miejsca, ale tutaj także po to, by dodać zdjęciu wyraźniejszy punkt skupiający uwagę. W idealnym świecie stanąłbym nieco dalej, bo tutaj zajmuję odrobinę zbyt dużą część kadru. Gdybym jednak podszedł bliżej wodospadu, moje stopy zniknęłyby za pierwszym planem, dlatego uznałem, że taki kompromis będzie najlepszym rozwiązaniem.

Dziękuję za przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

Nie wszystkie miejsca w moim e-booku wyglądają tak, jak można by się spodziewać po przewodniku po pomorskich lokalizacja...
09/08/2026

Nie wszystkie miejsca w moim e-booku wyglądają tak, jak można by się spodziewać po przewodniku po pomorskich lokalizacjach fotograficznych.

Jednym z nich jest opuszczony budynek otoczony łąką. Samych opuszczonych budynków można znaleźć sporo, ale połączenie bardzo symetrycznej architektury z kwitnącą łąką jest już znacznie trudniejsze do znalezienia.

W czerwcu przed budynkiem pojawiają się chabry, rumianki, a miejscami również maki. Budynek jest skierowany idealnie na zachód, więc przy odpowiednich warunkach można fotografować go ze słońcem zachodzącym dokładnie za nim. Jeśli odejdziemy trochę na bok, w kadrze zmieści się też znacznie więcej otaczającej łąki i uzyskamy też kierunki południowo/północno-zachodnie.

To jedna z tych lokalizacji, które mogą dać zupełnie inny rodzaj zdjęć niż większość pozostałych miejsc w przewodniku.

Dokładną lokalizację, wskazówki dotyczące fotografowania i więcej informacji o tym miejscu znajdziecie w moim e-booku. Link do oferty jest w komentarzu.

"Apokalipsa"Odwiedzenie Czerwonych Kraterów Wulkanicznych w rezerwacie przyrody Fjallabak było od dawna wysoko na mojej ...
08/08/2026

"Apokalipsa"

Odwiedzenie Czerwonych Kraterów Wulkanicznych w rezerwacie przyrody Fjallabak było od dawna wysoko na mojej liście miejsc, które chciałem zobaczyć. W końcu nadarzyła się okazja, choć zrobienie stamtąd zdjęcia okazało się znacznie trudniejsze, niż się spodziewałem.

Planowałem odwiedzić to miejsce dzień przed wyjazdem z Landmannalaugar. Po pełnej chaosu górskiej przygodzie poprzedniego dnia byłem jednak kompletnie wyczerpany i przespałem budzik, budząc się dwie godziny później, niż planowałem. Nadal miałem wystarczająco dużo czasu, ale pogoda postanowiła pokrzyżować mi plany.

Kiedy dotarłem do pierwszego punktu, nad krajobrazem zawisła gruba warstwa chmur, ograniczając widoczność do zaledwie około 10 metrów. Ruszyłem więc w stronę pobliskich kraterów, licząc na poprawę warunków, ale tam sytuacja wyglądała dokładnie tak samo. Przez niemal godzinę czekałem w nieustannie padającym deszczu, obserwując, jak pogoda zamiast się poprawiać, jeszcze bardziej się pogarsza.

Dwadzieścia kilometrów wędrówki na próżno.

Pozostało mi tylko wstać następnego ranka, jak najszybciej się spakować i ponownie ruszyć w drogę - tym razem w dniu wyjazdu. I dokładnie tak zrobiłem.

Cieszę się, że wróciłem, choć wciąż trochę szkoda mi całego dnia straconego właściwie na niczym i tego, że musiałem powtarzać identyczną drogę zamiast odkrywać nowe miejsca. Podczas drugiej próby pogoda również daleka była od ideału: było zimno, wietrznie i lekko mżyło. Tym razem jednak chmury uniosły się na tyle, że kraterów wreszcie nie zasłaniała już mgła, a warunki pozwalały na lot dronem.

I naprawdę cieszę się, że się na niego zdecydowałem.

Zdjęcia całkowicie przerosły moje oczekiwania. Ten krajobraz wygląda super surrealnie - intensywnie czerwone kratery rozrzucone po islandzkich wyżynach, ukształtowane przez siły, które trudno sobie w pełni wyobrazić, stojąc w takim miejscu. A jednak to wszystko naprawdę istnieje.

Z perspektywy czasu szczególnie cieszę się, że w dniu wyjazdu zdecydowałem się na ten wyczerpujący marsz, zamiast wybrać krótszą trasę, którą początkowo planowałem. Było chaotycznie, frustrująco i zdecydowanie nie był to najłatwiejszy sposób na zakończenie wyjazdu. Ale każdy krok był tego wart.

Dziękuję za przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

"Tajemnice Gór" Po historii z Landmannalaugar wątpię, by jakakolwiek fotograficzna wyprawa mogła ją przebić. Mimo to rów...
06/08/2026

"Tajemnice Gór"

Po historii z Landmannalaugar wątpię, by jakakolwiek fotograficzna wyprawa mogła ją przebić. Mimo to również ta okazała się pełna przygód.

Po zakończeniu mojego tygodniowego, samotnego wyjazdu fotograficznego po Islandii zostałem wolontariuszem podczas największego festiwalu w kraju, odbywającego się na wyspie Vestmannaeyjar. Wiele wolnych chwil spędzałem z aparatem. Pogoda była wręcz wymarzona – przez cały tydzień nie spadła ani kropla deszczu. Każdego dnia, kiedy nie miałem nocnej zmiany, wychodziłem fotografować zachód słońca.

Już pierwszego dnia postanowiliśmy wejść na najbliższą górę, spodziewając się raczej prostego spaceru pod górkę. Rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze oczekiwania. Choć cała trasa liczyła zaledwie 2-3 kilometry, okazała się znacznie bardziej wymagająca, niż przypuszczaliśmy. Luźne kamienie, silne podmuchy wiatru, strome podejście i fragmenty wymagające wspinaczki z liną i łańcuchami sprawiły, że wejście było nie tylko wyczerpujące, ale momentami również niebezpieczne. Zejście okazało się jeszcze trudniejsze.

Widok ze szczytu wynagrodził jednak cały wysiłek. Zachód słońca miałem za plecami, ale najciekawsza kompozycja znajdowała się dokładnie po przeciwnej stronie. Zdecydowałem się więc poświęcić najlepsze światło na rzecz znacznie mocniejszego kadru. Rośliny na pierwszym planie nadały zdjęciu głębi i lepiej zrównoważyły kompozycję. Mimo nieustannych podmuchów udało mi się znaleźć miejsce trochę osłonięte od wiatru, dzięki czemu roślinność pozostała niemal nieruchoma momentami. Wystarczyła krótka chwila, by powstało to zdjęcie.

Dziękuję za przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

"Bilet do Raju"Najlepsze fotografie często powstają w miejscach, po których najmniej się tego spodziewamy. Tak było równ...
04/08/2026

"Bilet do Raju"

Najlepsze fotografie często powstają w miejscach, po których najmniej się tego spodziewamy. Tak było również tym razem.

Dołączyłem do zorganizowanej wycieczki po półwyspie Snæfellsnes, ponieważ bez samochodu samodzielne odkrywanie tego regionu byłoby niemal niemożliwe. W ciągu dnia odwiedziliśmy jedno spektakularne miejsce po drugim, a wszystkiemu towarzyszyło idealnie czyste, błękitne niebo. Widoki były piękne, choć takie warunki daleko leżą od najbardziej interesujących dla fotografii krajobrazowej.

Po jednym z przystanków nasz przewodnik wspomniał, że ktoś z grupy poprosił o odwiedzenie znanego kościoła. To właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszałem o Ingjaldshólskirkja. Wcześniej zupełnie go nie znałem, ale dowiedzieliśmy się, że jest on uznawany za najstarszy betonowy kościół na Islandii i jeden z najstarszych tego typu obiektów na świecie.

Nie spodziewałem się po tym miejscu zbyt wiele, ale gdy tylko zobaczyłem łubiny wciąż kwitnące w pełni, poczułem, że może powstać moje ulubione zdjęcie tego dnia i rzeczywiście tak się stało. Ta scena urzekła mnie swoją prostotą, opartą zaledwie na kilku kolorach: błękicie nieba, czerwonym dachu, zielonym krajobrazie i oczywiście fioletowych kwiatach. To ujęcie, które za każdym razem, gdy na niego patrzę, wywołuje we mnie pozytywne odczucia.

To zdjęcie przypomina mi, że fotografia rządzi się własnymi prawami i nawet w regionie pełnym spektakularnych krajobrazów pojedynczy kościół może stać się tym najbardziej fotogenicznym. Pokazuje to też, że wyjątkowe fotografie nie powstają wyłącznie o wschodzie lub zachodzie słońca. Czasem nawet ostre, południowe światło daje nam okazję, którą warto wykorzystać.

Gdybym mógł zmienić jedną rzecz, dodałbym nad kościołem pojedynczą, puszystą chmurkę. Jednak fotografia krajobrazowa rzadko daje nam dokładnie to, co sobie wyobrażamy. Znacznie częściej polega na dostrzeżeniu potencjału w scenie, którą mamy przed sobą, zamiast czekania na tę idealną.

Dziękuję za przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

Najbardziej lubię te miejsca, które zaskakują. Zwłaszcza wtedy, gdy okazuje się, że od lat były niemal na wyciągnięcie r...
02/08/2026

Najbardziej lubię te miejsca, które zaskakują. Zwłaszcza wtedy, gdy okazuje się, że od lat były niemal na wyciągnięcie ręki.

To odkryłem stosunkowo późno, mimo że znajduje się zaledwie około 10 kilometrów od mojego domu. Jest jednak tak dobrze ukryte, że przez lata nie natknąłem się ani na nie, ani na żadne zdjęcie wykonane w tej lokalizacji. Mam wrażenie, że znają je głównie okoliczni mieszkańcy i ja, który lubi czasem zboczyć z utartych ścieżek.

Największy urok ta aleja starych drzew zyskuje podczas bardzo gęstej mgły, kiedy drzewa stopniowo znikają w mlecznej zasłonie. Jest też krótki okres w roku, gdy przed nimi pojawiają się białe kwiaty, które całkowicie zmieniają charakter tego miejsca.

W e-booku opisałem tę lokalizację bardzo szczegółowo - od najlepszych warunków do fotografowania, przez praktyczne wskazówki, aż po informacje, które mogą przydać się podczas pierwszej wizyty.

🔗 Link znajdziecie w komentarzu.

"Lot ku Wolności" Od dawna chciałem sfotografować wodospad nie tylko w całości, ale również skupić się na detalach. Prob...
01/08/2026

"Lot ku Wolności"

Od dawna chciałem sfotografować wodospad nie tylko w całości, ale również skupić się na detalach. Problem polegał na tym, że trudno było znaleźć miejsce, w którym miałoby to rację bytu. W mojej okolicy nie ma żadnych wodospadów, a prawdę mówiąc w całej Polsce nieczęsto mamy do czynienia z takim, by jego fragmenty mogły tworzyć samodzielne, porywające kadry.

Dopiero na Islandii udało mi się zrealizować moje marzenie. Była to moja pierwsza wizyta przy Skogafossie - wodospadzie zlokalizowanym w Skógarze. Dotarłem tam kilka godzin przed check-in w hostelu, więc cały ten czas poświęciłem na uważne obserwowanie wodospadu i fotografowanie jego detali zamiast klasycznego ujęcia jego całego.

Bardzo szybko moją uwagę przyciągnęła lewa dolna część wodospadu. To właśnie tam woda tworzyła najbardziej interesujące kształty i faktury. Skupiłem się wyłącznie na tym niewielkim fragmencie, wykonując dosłownie setki zdjęć. Ostatecznie tylko niewielki procent z nich okazał się udany, ale właśnie na tym polegała ta praca - każda, nawet najmniejsza zmiana w nurcie tworzyła zupełnie nową kompozycję.

Wybór czerni i bieli był dla mnie naturalny. W kadrze niemal nie było kolorów, a monochromatyczna wersja pozwoliła jeszcze mocniej podkreślić kontrast, strukturę i energię spadającej wody.

W pewnym momencie zauważyłem mewy przelatujące przed wodospadem. Pomyślałem, że warto spróbować uchwycić jedną z nich dokładnie w odpowiednim miejscu kadru. Po wielu nieudanych próbach w końcu wszystko zgrało się w ułamku sekundy.

To jedno z moich ulubionych zdjęć. Nie dlatego, że powstało dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, ale dlatego, że jest efektem wielu godzin cierpliwej obserwacji i konsekwentnego rozwijania prostego pomysłu, aż stał się dokładnie takim ujęciem, jaki chciałem stworzyć.

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

"Człowiek Wobec Żywiołu" Skógafoss to jeden z najbardziej spektakularnych wodospadów w Europie, a jego sfotografowanie o...
30/07/2026

"Człowiek Wobec Żywiołu"

Skógafoss to jeden z najbardziej spektakularnych wodospadów w Europie, a jego sfotografowanie od lat było jednym z moich fotograficznych celów. Żeby dać sobie jak największą szansę na dobre warunki, zarezerwowałem nocleg w pobliżu i spędziłem tam dwie noce, skupiając się wyłącznie na Skógafoss i pobliskim Kvernufoss.

Planowałem wyjść również na wschód słońca, ale po kilku wymagających trekkingach w Landmannalaugar byłem po prostu zbyt zmęczony. Prognozy i tak nie zapowiadały niczego wyjątkowego, więc ostatecznie nie żałowałem aż tak tej decyzji.

Pierwszy wieczór okazał się rozczarowaniem. Słońce szybko schowało się za grubą warstwą chmur, a nad wodospadem nie wydarzyło się nic szczególnego. Drugiego dnia wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Przez większość popołudnia intensywnie padał deszcz, ale około dwóch godzin przed zachodem pogoda zaczęła się poprawiać. Zaufałem prognozie odrobinę za bardzo i przegapiłem najlepszy moment, gdy słońce oświetliło pobliskie wzniesienie z ciężkimi chmurami powyżej. Jak to zobaczyłem, to czym prędzej popędziłem w stronę wodospadu. To była świetna decyzja. Nad Skógafoss zawisła ogromna, ciężka chmura, która z czasem rozciągnęła się w długą formację i pozostała nad wodospadem aż do zachodu słońca, zapewniając zmieniające się światło i doskonałe warunki do fotografowania.

Był to mój trzeci raz, fotografując Skógafoss, ale dopiero wtedy zdecydowałem się przejść przez rzekę, żeby dotrzeć do lepszych kadrów. Woda była lodowata, ale zaskakująco płytka. Po tym, co mnie spotkało w Landmannalaugar, to był pikuś. Gdy znalazłem się po drugiej stronie, wiedziałem, że było warto. Dodatkowym atutem był niemal całkowity brak ludzi. Przez cały wieczór minęło mnie zaledwie kilka osób, które też przedarły się przez rzekę, dzięki czemu mogłem swobodnie przemieszczać się i szukać różnych kompozycji.

Fotografowanie wodospadu tej wielkości zawsze wiąże się z pewnymi trudnościami. Mgiełka wodna co chwilę moczyła zarówno mnie, jak i sprzęt, a utrzymanie przedniej soczewki obiektywu w czystości było nieustanną walką. Na szczęście zabrałem ze sobą cały mój ręcznik z mikrofibry. Bez niego praktycznie każde zdjęcie byłoby pełne kropli wody. Mimo to wymagało to sporo cierpliwości, zanim udało mi się zrobić kilka ujęć bez zamazań w kadrze.

Do tego zdjęcia postanowiłem również wykorzystać samego siebie, żeby pokazać skalę tego miejsca. Jaskrawa kurtka przeciwdeszczowa dobrze odcinała się od błękitnej wody, dzięki czemu świetnie spełniła tę rolę. Zauważyłem też, że woda delikatnie opływa ciemny kamień i wraca do nurtu rzeki, dlatego wykorzystałem go jako pierwszy plan, który spaja całą kompozycję. Na koniec zastosowałem focus stacking, aby zachować ostrość w całym kadrze – od kamienia na pierwszym planie aż po sam wodospad.

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

"Pod Ciemnymi Chmurami"Ostatnia część historii. Koniecznie przeczytajcie opis z dwóch ostatnich postów jeśli tego jeszcz...
28/07/2026

"Pod Ciemnymi Chmurami"

Ostatnia część historii. Koniecznie przeczytajcie opis z dwóch ostatnich postów jeśli tego jeszcze nie zrobiliście.

Nie było już wątpliwości, że dalsze przejście jest zbyt niebezpieczne. Razem z dwiema osobami, które spotkałem po drodze, jeszcze przez dłuższą chwilę szukaliśmy innego rozwiązania. Wszedłem nawet na pobliską górę, żeby sprawdzić, czy da się obejść rzekę, ale z góry było widać, że nie ma bezpiecznej drogi. Zasięgu również nie było - ani jednej kreski.

Był już późny wieczór, a dalsze próby oznaczałyby tylko niepotrzebne ryzyko. Wspólnie zdecydowaliśmy więc, że najlepiej będzie przeczekać do rana. Oni mieli namioty, ja nie. Niedaleko znaleźli na szczęście niewielkie gorące źródło, które pozwoliło przetrwać chłodną noc.

O świcie wszedłem na wyższą górę, prowadzącą w kierunku schroniska, tym razem w poszukiwaniu zasięgu. Dopiero na górze udało się złapać sygnał. Kiedy było już jasne, że nie ma możliwości bezpiecznie wydostać się o własnych siłach, zadzwoniłem pod numer alarmowy i opisałem całą sytuację.

Po około dwóch godzinach dotarł do nas zespół ratunkowy specjalistycznym samochodem terenowym. Okazało się, że znali drogę prowadzącą doliną, której wcześniej nie byliśmy w stanie pokonać pieszo. Zabrali całą naszą trójkę.

Sam powrót był niesamowitym przeżyciem. Samochód wielokrotnie pokonywał głębokie rzeki i bardzo trudny teren, momentami mocno przechylając się na boki. Byłem już wtedy bardzo zmęczony, ale i tak zrobiło to na mnie ogromne wrażenie.

Ta wyprawa przypomniała mi jedną ważną rzecz – mapa nie zawsze oddaje to, co naprawdę czeka w terenie, a umiejętność zawrócenia lub poproszenia o pomoc jest czasem najlepszą decyzją, jaką można podjąć. Na szczęście ta historia skończyła się dobrze i dziś mogę ją opowiadać już z uśmiechem.

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

"Złote Ślady" Jeśli nie czytaliście opisu pod ostatnim postem, to koniecznie przeczytajcie przed przeczytaniem tej histo...
25/07/2026

"Złote Ślady"

Jeśli nie czytaliście opisu pod ostatnim postem, to koniecznie przeczytajcie przed przeczytaniem tej historii, bo to jest jej kontynuacja.

Po przejściu oznakowanego szlaku na mapie widziałem jeszcze ścieżkę prowadzącą dalej. Nie była to już jednak oficjalna trasa. Już na samym początku czekała mnie przeprawa przez lodowatą, wartką rzekę sięgającą do ud. Nurt był naprawdę silny i przejście wymagało sporo wysiłku, ale ostatecznie udało mi się dostać na drugi brzeg.

Dalsza droga prowadziła wzdłuż charakterystycznej niebieskiej góry. Ścieżka miejscami była ledwo widoczna i co chwilę musiałem sprawdzać mapę oraz wypatrywać śladów pozostawionych przez innych. Zawrócenie nie miało już większego sensu - z powrotem było już kilkanaście kilometrów.

Po wejściu wyżej trasa zaczęła prowadzić niemal samą granią. Miejscami była bardzo wąska i stroma. Był moment, w którym poważnie zastanawiałem się nad odwrotem, bo zrobiło się naprawdę wymagająco. Z każdym kolejnym kilometrem byłem jednak coraz dalej od punktu wyjścia i bliżej mojego schroniska, więc postanowiłem iść dalej.

Na koniec zejście okazało się równie wymagające. Początkowo prowadziło niewielkim wodospadem, który niżej przechodził w rozległe pole śniegu i lodu. Każdy krok wymagał ostrożności, zwłaszcza na bardziej stromych fragmentach.

Na dole czekała mnie kolejna przeprawa przez rzekę. Po jej pokonaniu spotkałem dwie osoby, które również wybrały tę samą drogę. Powiedziały mi jednak, że dalszy odcinek jest praktycznie nie do przejścia, ponieważ prowadzi przez szeroką i bardzo wartką rzekę.

Postanowiłem sprawdzić to sam. Już kilka metrów od brzegu było jasne, że nurt jest zbyt silny, a woda zbyt głęboka, by bezpiecznie ją pokonać. Przeszedłem wzdłuż brzegu, szukając lepszego miejsca, ale wszędzie wyglądało to podobnie – albo nawet gorzej.

I wtedy dotarło do mnie, że dalsza droga, którą miałem zaznaczoną na mapie, po prostu się skończyła.

Ciąg dalszy nastąpi...

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie opisu 😃 Jeśli chcecie odkryć fotogeniczne miejsca na Pomorzu, w moim najnowszym e-booku zebrałem ich aż 100. Link znajdziecie w komentarzu.

Adres

Bolszewo
84-239

Telefon

+48797457398

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Adam Gierałtowski Photography umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Adam Gierałtowski Photography:

Skróty

Udostępnij

Kategoria