20/06/2026
I tak stało się to, co było nieuniknione.
Po miesiącach spędzonych nad Adriatykiem, pośród błękitu morza, skał rozgrzanych słońcem i ziemi czerwonej niczym krew mych ofiar w snach, powróciłem.
Na trawę.
Na prawdziwą, zieloną, miękką i pachnącą. Nie taką, która wyrasta pomiędzy kamieniami i udaje, że wszystko jest w porządku. Nie. Mówię o porządnej trawie, która szumi pod łapami i pozwala człowiekowi... znaczy kotu... przypomnieć sobie, po co właściwie istnieje świat.
Po dwunastu godzinach podróży zostałem wypuszczony na teren operacyjny.
Najpierw przeprowadziłem standardową kontrolę graniczną. Obwąchałem krzak. Potem drugi. Następnie dokładnie sprawdziłem fragment płotu, który najwyraźniej odwiedził jakiś pies o bardzo wysokim mniemaniu o sobie.
Ludzie widzą trawnik.
Ja widzę kronikę wydarzeń.
Każde źdźbło przechowuje informacje. Kto tędy przeszedł. Kto biegł. Kto się zgubił. Kto miał zły dzień. A kto uznał, że zostawienie tu swojej wizytówki będzie doskonałym pomysłem.
Leżałem więc dostojnie niczym władca odzyskanego królestwa i rozkoszowałem się powrotem do cywilizacji.
Wtedy pojawili się oni.
Komando.
Oddział specjalny.
Waffen Srajen Machen.
Gołębie.
Maszerowały po trawniku z bezczelnością urzędnika wracającego z trzeciej kawy. Powoli. Pewnie. Jakby były właścicielami terenu.
Patrzyłem.
One nie wiedziały.
Ja wiedziałem.
To wystarczyło.
Prawdziwy drapieżnik nie rzuca się do ataku bez planu. Najpierw obserwuje. Analizuje. Czeka.
A przede wszystkim odpoczywa po dwunastu godzinach podróży.
Dlatego nie wykonałem żadnego ruchu.
Gołębie uznały zapewne, że wygrały.
Niech żyją w tej iluzji.
Ja zaczekam.
Ja wyczekam.
Przyjdzie dzień rozliczenia.
Przyjdzie chwila zemsty.
Przyjdzie czas wielkich czynów.
Ale nie dziś.
Dziś jestem zajęty.
Leżę na trawie.
I szczerze mówiąc, po tylu miesiącach kamieni, pyłu i upału, jest to najwspanialsza rzecz, jaką można robić.
Nawet jeśli kilka metrów dalej spaceruje komando gołębi przekonane, że świat należy do nich.
Niech korzystają.
Na razie.
Zbylut, Władca Trawników, Pogromca Much i Tymczasowo Nieaktywny Łowca Gołębi.