20/09/2026
Za tydzień, 27 września mój „związek” z driftem osiągnie pełnoletność. Dokładnie 18 lat temu, 27.09.2008 w niedzielę pojechałem na swoje pierwsze zawody Driftingowe na Tor Poznań. Była to runda Toyo Drift Cup, oraz Eastern European Drift Championship czyli odpowiedników dzisiejszych Mistrzostw Polski, oraz czegoś na wzór Mistrzostw Europy. Tak się składa, że za tydzień zostanie rozegrana ostatnia runda DMP Driftingowe Mistrzostwa Polski w tym samym miejscu i w tym samym czasie (co do dnia!) Przypadek? Nie sądzę…
Można więc powiedzieć, że jeździłem na drift zanim osoby, które są aktualnie odpowiedzialne za wiele funkcji w tym sporcie potrafiły dobrze wymówić literkę „r” w słowie drift. Choć osiemnaście lat temu był to wyjazd totalnie spontaniczny i zdjęcia robiłem z trybun, bez akredytacji, to już od 2009r. posiadałem akredytację na każdej rundzie zawodów driftingowych w Polsce i nie tylko. Ba! Przez kilka lat, kiedy sam startowałem bardzo często po odpadnięciu z zawodów w roli zawodnika zmieniałem kombinezon na jaskrawą kamizelkę i nadal czerpałem fun z driftingowego weekendu – za kierownicą, czy z aparatem hasło było to samo – Keep drifting fun (gimby nie znajo)! Posiadam stałą akredytację FIA ERC - European Rally Championship, nie mam też problemu z uzyskaniem akredytacji na WRC - FIA World Rally Championship, o KIQ RSMP oczywiście nie wspominając. Tydzień temu podczas zawodów Drift Masters Grand Prix otrzymałem dwie akredytacje – dla siebie na swoje nazwisko, oraz dla drugiej osoby na Banan Foto. A kryteria były surowe i bardzo duża liczba wniosków akredytacyjnych została odrzucona. No, generalnie poza pojedynczymi przypadkami od 22 lat raczej posiadałem akredytację prasową na każde wydarzenie motorsportowe w którym uczestniczyłem. Aż do teraz…
Niestety nie będę świętował 18 lat w driftcie na Torze Poznań podczas ostatniej rundy Driftingowych Mistrzostw Polski. Mój wniosek akredytacyjny został odrzucony… A może nie tyle odrzucony, co kryteria jego przyznania są dla mnie nie do zaakceptowania. Odpowiedź na mój wniosek zostawiam na screenie poniżej. Odbijając piłeczkę zaproponowałem swoje usługi na trzydniowej imprezie za nieco ponad 2000zł, zapewniając min. 250 zdjęć w wysokiej rozdzielczości, co dawało kwotę 8,40zł za zdjęcie (słownie: osiem złotych i czterdzieści groszy). Niestety organizatorzy DMP nie są zainteresowani współpracą płatną, ale w drugą stronę jak najbardziej – w zamian za swoją pracę mogę otrzymać możliwość jej wykonywania. :) W sumie się nie dziwię – kilkadziesiąt akredytacji x50 zdjęć w zamian za kamizelkę i mamy kilka tysięcy zdjęć do komercyjnego wykorzystania. Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?
I choć już dawno wypadłem z driftingowego obiegu jako fotograf, bo od kilku lat z powodu kolizji terminów z rajdami zaliczam tylko dwie imprezy w roku, to wrześniowa wizyta na Torze Poznań była niczym Karowa w grudniu, niczym Mazury w czerwcu, niczym rzeszowski rynek w sierpniu – no po prostu lubiłem tam być, choćby just for fun. Oglądanie zawodów z trybun, bez aparatu nie wchodzi dla mnie w grę. Ani oddawanie swojej pracy w zamian za akredytację. :)
PS. W związku z powyższym przyszły weekend mam wolny! Ktoś coś? Piwo, rower, koncert, wyjście w góry, wypad za miasto, kolacja przy świecach, weekend w SPA, zbieranie grzybów, granie w bierki, wspólna wizyta u lekarza, wypad na ryby, do kina, teatru, zoo, muzeum Ziemi Podlaskiej, spływ kajakowy, partia brydża, pokera lub kręgli, skakanie z wiewiórkami po szyszkach – cokolwiek?! Wolny weekend w Banan Foto to jak wygranie w totka – czekam na propozycje w wiadomości prywatnej!