05/03/2022
Witam i zapraszam do zapoznania się z kolejna analizą.
Już drugiego dnia inwazji do internetu wyciekła ta oto fotografia (cenzura SKNH). Przedstawia ona martwego żołnierza sił specjalnych Federacji Rosyjskiej. Prawdopodobnie mógł być to jeden ze spadochroniarzy, którzy próbowali zająć lotnisko w Kijowie. Nie było to proste WDW (Wozduszno-diesantnyje wojska). A skąd to wiadomo? Po widocznej broni na zdjęciu.
Jest to karabinek AS Wał (Awtomat Specjalny) w kalibrze 9x39mm. Został zaprojektowany z dyskretnym działaniem oddziałów specjalnych na terytorium wroga razem z amunicją, która ma/miała zapewnić jak największy kompromis pomiędzy siłą ognia, a możliwością wytłumienia, będąc cały czas amunicją pośrednią. Wdrożony do służby w roku 1987 używany, jak widać, do dziś. Broń ta posiada wystarczająco wiele różnic konstrukcyjnych, by uznać ją za konstrukcję własną, nie za wariant Automatu Kałasznikowa. Posiada dwie sprężyny powrotne, zamek ma sześć rygli, mechanizm spustowy bliżej ma do czeskiego Vz. 58. Zintegrowany tłumik pomaga w zbiciu ilości decybeli, lecz to amunicja poddźwiękowa jest tym, co prawdziwie czyni ten karabinek cichym. Naboje SP-5 (ołowiany ze rdzeniem ze stali miękkiej) oraz SP-6 (przeciwpancerny, hartowany stalowy rdzeń w ołowianym kożuchu), osiągając prędkość poddźwiękową 280 metrów na sekundę, posiadają kolejno moc wylotową około 650 oraz 625 dżuli. Co ciekawe, pocisk w tej amunicji zajmuje większość miejsca w łusce. Celownik posiada nastawy do 400 metrów, karabinek posiada szynę montażową typową dla kraju z którego pochodzi, to jest „Jaskółczy Ogon”, co umożliwia montaż szeregu celowników optycznych, zarówno lunet, jak i holograficznych czy noktowizyjnych.
Pomimo uzbrojenia w tak specjalistyczny oręż, rosyjskie jednostki specjalne nie były w stanie poradzić sobie z milicjami ukraińskimi.
Zapraszam do dalszego śledzenia, na następnym wpisie przyjrzę się nieco stronie ukraińskiej.