16/11/2025
W przeciwieństwie do stereotypów, żbik nie przepada jedynie za dziką głuszą; starodrzeiwiem i matecznikiem jak z litewskich baśni. W każdym razie nie tylko. Lubi lasy liściaste i mieszane z bogatym podszytem. A jeszcze lepiej granice między lasem a łąką, tam gdzie zaczynają się pola, gdzie plenią się krzaki, gdzie można wytropić i kolację, i sens życia. To zwierzę ekotonowe, jak mawiają ekolodzy, czyli takie, które ceni sobie przejścia z jednego w drugie, z lasu w pole, z nocy w poranek. Przemyka o zmierzchu i świcie, na dystansie 4 do 12 kilometrów na dobę. Areały osobnicze żbików są jak plany podatkowe: skomplikowane i zależne od kraju. W Polsce w zasadzie nie wiadomo jakie są, bo żbik pojawia się tu głównie na pograniczu jawy i snu, jest jak duch - niemal dosłownie, bo nikt nie wie ile go mamy, oprócz tego, że bardzo mało - być może około 200 sosobników. W Niemczech, Francji, na Węgrzech obszar jego terytorium waha się od kilkudziesięciu do nawet 8700 hektarów. Areał samców przypomina zresztą węgierską pusztę, samic -bardziej włoskie podwórko. Organizacja przestrzenna wygląda nieco jak układ feudalny: jeden samiec obejmuje swoim władztwem kilka przestrzeni życia samic. Samice się znają, granice ich domów lekko się zazębiają (kotki zresztą też, jak im nerwy puszczą), ale każdy samiec pilnuje własnego domu jak smok złota.
📷Lubo Ondráško, żbik (Felis silvestris)