Kajtek fotografuje świat

Kajtek fotografuje świat Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kajtek fotografuje świat, Fotograf, Kamienne Bagno 5, Białowieza.
(2)

16/06/2026

Cześć nazywam się Kajtek i jestem 15 letnim fotografem dzikiej przyrody
Jeśli chcesz mi pomóc w rozwijaniu mojej pasji zaobserwuj mój profil!

Kontynuacja niesamowitej historii o borsukach 🦡Po 15 minutach borsuk znów wyszedł z nory, ale zauważyłem za nim ruch. Pr...
13/06/2026

Kontynuacja niesamowitej historii o borsukach 🦡

Po 15 minutach borsuk znów wyszedł z nory, ale zauważyłem za nim ruch. Przyglądam się był to drugi borsuk!

Usiadły obok siebie i zaczęły się czyścić, aż stało się coś niesamowitego. Podeszły do siebie, objęły się i przytuliły. Nigdy nie widziałem chyba nic słodszego. Było to wspaniałe i tak siedziały wtulone w siebie przez minutę.

Potem usiadły równolegle do siebie, a następnie zaczęły robić porządki przy norze. Wspaniałe zwierzaki, nigdy tego nie zapomnę. Muszę je chyba wkrótce znów odwiedzić, bo już się za nimi stęskniłem 😊

Widzieliście kiedyś borsuka? 🦡

Jeśli podobają ci się historia i zdjęcia, zaobserwuj profil! 📸💚

Kilka dni temu przydarzyła mi się jedna z najpiękniejszych chwil w terenie.Wstyd przyznać, ale pojechałem dopiero pierws...
11/06/2026

Kilka dni temu przydarzyła mi się jedna z najpiękniejszych chwil w terenie.

Wstyd przyznać, ale pojechałem dopiero pierwszy raz w życiu typowo na zasiadkę na borsuki. Nie wiedziałem nawet, czy tam są.

Po przyjeździe szedłem powolutku, po cichu, rozglądając się, bo ostatni raz byłem tam w grudniu. W pewnym momencie moją uwagę przykuł wysypany piasek, jakby z nory. Tak się przyglądam i zastanawiam, czy to nora, czy coś innego, aż tu stało się coś nieprawdopodobnego.

Z wnętrza tego piasku wybiegł borsuk. Od razu kucnąłem, żeby go nie spłoszyć, a on w najlepsze sobie chodził, czyścił się i dopracowywał norę.

Po chwili się schował. W tym czasie odrobinkę podszedłem i po 15 minutach znowu wyszedł. Tym razem pięknie zapozował, aż nagle zauważyłem za nim ruch.

Dalsza część historii wraz z kolejnymi zdjęciami już za dwa dni na profilu ☺️😉

Kilka dni temu pojechałem do jednego z moich ulubionych lasów w poszukiwaniu dudka. Miałem 10 km rowerem do pokonania. N...
02/06/2026

Kilka dni temu pojechałem do jednego z moich ulubionych lasów w poszukiwaniu dudka. Miałem 10 km rowerem do pokonania. Niestety byłem dość późno, bo wjechałem do lasu trochę po 5 rano, ale jakoś bardzo się tym nie przejąłem.

Nagle wypatrzyłem na łące zająca. Chciałem mu się przyjrzeć, więc się zatrzymałem i zacząłem go obserwować. I wtedy wydarzyło się coś nieprawdopodobnego usłyszałem dudka, a nawet nie byłem w połowie drogi do miejsca, gdzie się go spodziewałem.

Od razu zapiąłem rower i zacząłem iść w kierunku, z którego go słyszałem. Okazało się, że dudek jest za kanałem, więc ominąłem kanał i poszedłem w kierunku łąk, na których się odzywał. Po drodze nie zabrakło wrażeń, bo spotkałem dwa kozły, które się przeganiały i nawet walczyły o terytorium.

Gdy przeszedłem przez kanał, dudek zrobił mnie w dudka, bo przeleciał za kanał, który przez godzinę omijałem. Uznałem, że to nie ma sensu i zrobię rekonesans po łąkach.

W pewnym momencie moją uwagę przykuł kozioł sarny spacerujący po pięknej łące. Pomyślałem: dobra, nie mam nic do stracenia, spróbuję go podejść.

Była godzina 8:30 i kozioł postanowił się położyć. Straciłem go z wzroku, ale wiedziałem, gdzie leży, więc zacząłem podchód.

Aż tu po lewej, na środku łąki, wypatrzyłem coś ciekawego. Jakieś gałęzie. Pomyślałem, że to są gałęzie, wziąłem aparat, patrzę na szybko i myślę: tak, to jakieś gałęzie. Idę dalej powoli w kierunku kozła.

Wiatr miałem idealny, ale patrzę jeszcze raz na te „gałęzie” i myślę: kurczę, no gałęzie raczej się nie ruszają, co to jest?

Sprawdzam jeszcze raz, a tam wystaje scypuł. Ja w szoku, bo okazał się to jeleń wygrzewający się w słońcu o 8:30 na łące. Coś niesamowitego.

Od razu zmieniłem cel podchodu z sarny na jelenia, choć jelenia ciężko podejść.

Zacząłem podchodzić piekielnie ostrożnie, co chwilę siadając, by jelenia nie niepokoić i żeby mnie nie zauważył. On leżał tyłem do mnie, otrzepując uszy od much, które go atakowały.

Podchód trwał 30 minut. Pokonałem w tym czasie 100 m, aż zauważyłem, że kozioł wstał i mnie obserwował. Gdy akurat podchodziłem, zaczął wydawać charakterystyczne szczekanie.

Już wiedziałem, że przykuje uwagę jelenia, bo patrzył się na kozła.

Nagle jeleń wstał i zaczął się rozglądać. I akurat gdy kozioł przebiegał za nim, spojrzał się na mnie i udało się zrobić piękne zdjęcia, jak kozioł za nim przebiega.

Jeleń zaczął powoli iść w kierunku lasku. Nagle patrzę, a obok stoi drugi, o którym nie miałem pojęcia. To niesamowite, że udało mi się podejść dwa jelenie.

Pięknie pozowały, po czym dostojnie oddaliły się w kierunku lasu.

To spotkanie zostanie długo w mojej pamięci.

PS Mam już nazwę tego zdjęcia nie powiecie, że ten jeleń nie wygląda jak Sid z Epoki Lodowcowej 😆.

31/05/2026

Niespodziewane spotkanie z jeleniem wygrzewającym się na łące

Jestem 15 letnim fotografem dzikiej przyrody jeśli podobają ci się moje treści zaobserwuj mój profil !

Cześć, chciałem wam opowiedzieć o tym, jak matka kaczki krzyżówki potrafi być waleczna i chronić swoją rodzinę.Wiedziałe...
30/05/2026

Cześć, chciałem wam opowiedzieć o tym, jak matka kaczki krzyżówki potrafi być waleczna i chronić swoją rodzinę.

Wiedziałem, że są czujne i w razie zagrożenia będzie bronić swoich młodych, ale aż takiego zachowania się nie spodziewałem.

Jakieś dwa tygodnie temu, gdy byłem nad jeziorem na rybach, pierwszy raz zaobserwowałem tę krzyżówkę z młodymi. Płynęły prosto za mamą, nie oddalając się nawet na pół metra. Płynęły blisko trzcin, ale w pewnym momencie postanowiły przepłynąć na drugi brzeg jeziora.

Na środku były łabędzie. Nie zwróciłem na to większej uwagi, po prostu łowiłem dalej, aż nagle usłyszałem pluskanie wody. Patrzę, a samiec łabędzia zaczął atakować matkę i młode, uderzając w nie skrzydłami.

Matka zaczęła osłaniać młode własnym ciałem i również uderzać łabędzia skrzydłami.

Nagle łabędź wzbił się w powietrze i z całym impetem wleciał w młode i matkę. Było to strasznie drastyczne. Młode wypłynęły spod wody dopiero po kilku sekundach.

Matka uznała, że jedynym wyborem będzie jak najszybsza ucieczka w przeciwnym kierunku. Łabędź jeszcze chwilę ją gonił, ale na szczęście udało im się szczęśliwie uciec.

To była jedna z najbardziej niesamowitych, ale też najbardziej brutalnych obserwacji przyrodniczych, jakie miałem okazję zobaczyć. Pokazała mi jednak, jak ogromny instynkt obronny mają kaczki i jak wiele są w stanie zrobić, by chronić swoje młode. 🦆💚

Ta przygoda zaczęła się od fotografowania małych kaczuszek, a skończyła na wezwaniu policji.Zbliżał się zachód. Uznałem,...
28/05/2026

Ta przygoda zaczęła się od fotografowania małych kaczuszek, a skończyła na wezwaniu policji.

Zbliżał się zachód. Uznałem, że pojadę na pobliski staw spróbować sfotografować małe kaczki. Kilka dni wcześniej, łowiąc ryby, zauważyłem piękną rodzinkę.

Gdy przyjechałem na miejsce, zacząłem iść wzdłuż stawu z nadzieją, że je wypatrzę. Długo nie musiałem czekać, bo nagle zobaczyłem, jak cała rodzinka płynie wzdłuż stawu.

Podejrzewałem, gdzie płyną - na brzeg jednego miejsca, gdzie bardzo kaczki lubią siedzieć. Musiałem je wyprzedzić. Udało się, byłem na miejscu przed nimi, a zaledwie kilka minut później matka z młodymi wyszła na brzeg, gdzie zaczęły zajadać się trawą.

Po 20 minutach siedzenia na brzegu byłem w 100% skupiony na fotografii. Część kaczek była w wodzie, część na brzegu, a ja leżałem w połowie zanurzony w wodzie na brzuchu, by była jak najlepsza perspektywa. Ludzie jeździli obok rowerami czy spacerowali, ale ja się tym zbytnio nie przejmowałem, robiłem swoje.

W pewnym momencie podjechały dwie osoby w wieku 12–13 lat i zatrzymały się, a w moim kierunku zaczęły lecieć wulgaryzmy. Znam ich doskonale to taka okoliczna patologia, znana wszystkim. Po mnie wyzwiska spływają, więc nie odpowiadałem, byłem skupiony na kaczkach.

Gdy zobaczyli, że ich wyzwiska nic nie dają, jeden z nich zszedł z roweru i podbiegł do kaczek. Zaczął na nie krzyczeć i je straszyć, a one, przerażone i nie wiedząc, co się dzieje, uciekły. Byłem już strasznie zdenerwowany, ale im to nie wystarczyło. Wzięli kamienie i zaczęli rzucać w małe kaczki. Jedna z nich dostała i na chwilę się zanurzyła. Na szczęście nic jej się nie stało.

Wtedy nie wytrzymałem, wstałem i ich przepędziłem, ale wiedziałem, że nie na długo, bo widziałem ich w oddali. Nie pamiętam, kiedy byłem tak zły, a wręcz wściekły. Zadzwoniłem na pobliski komisariat zgłosić całą sytuację i na szczęście po dłuższej chwili podeszło do mnie dwóch policjantów i powiedzieli, że złapali ich. Była to dla tych dwóch chłopaków bardzo ciężka rozmowa. Powiadomili rodziców i mają notatkę w systemie, a jeżeli jeszcze raz coś zrobią, sprawa trafi do sądu rodzinnego.

Wiele rzeczy naprawdę jestem w stanie znieść, ale krzywdy zwierząt nie. Na szczęście żadnemu zwierzakowi nic się nie stało.

26/05/2026

Zaczęło się od fotografowania małych kaczuszek skończyło się na wezwaniu policji

Obejrzyj koniecznie do końca

Kilka tygodni temu wybrałem się w teren, w którym naprawdę dawno mnie nie było. Strasznie się za nim stęskniłem i nie wi...
24/05/2026

Kilka tygodni temu wybrałem się w teren, w którym naprawdę dawno mnie nie było. Strasznie się za nim stęskniłem i nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Celem były sarny. Ostatni raz, jak tam byłem w grudniu, było ich tak dużo, że nie dało ich się podejść, ponad 30 osobników.

Obrabiałem do późna zdjęcia, ustawiłem budzik na 04:30 jak zawsze i niestety obrabianie do późna nie było dobrym pomysłem, bo zaspałem. Obudziłem się o 05:20. Było strasznie późno, bo już po wschodzie. Szybko zerwałem się i dosłownie wybiegłem w pośpiechu z domu.

Gdy dojechałem na miejsce, światło nie było już może aż tak miękkie jak przy wschodzie, ale jeszcze dało się robić zdjęcia.

Zauważyłem kozła sarny, który w oddali sobie szedł na inne pola rzepaku. Zacząłem powoli iść na środek łąki i rozglądać się. W pewnym momencie zauważyłem 2 sarny, które się ganiały. Po chwili straciłem je z wzroku, a z drugiej strony pojawił się piękny kolejny kozioł, który zaczął iść centralnie w moim kierunku.

Nagle pojawiły się te dwie sarenki, które się ganiały, i ten kozioł zaczął przed nimi uciekać w moim kierunku, a one za nim biegły pędem prosto na mnie. Ja chwilę przed tym usiadłem w trawie, by ich nie spłoszyć, a one coraz bardziej się zbliżały. Już myślałem, że dosłownie mnie staranują, ale zatrzymały się może 8 m ode mnie, chwilę na mnie popatrzyły i pobiegły na moją prawą stronę.

Reszta zdjęć i historii wkrótce 😄

To zdjęcie zrobiłem w grudniu i dalej nie wierzę, że to ja je zrobiłem.Tego dnia była bardzo śnieżna pogoda. Leżało spor...
20/05/2026

To zdjęcie zrobiłem w grudniu i dalej nie wierzę, że to ja je zrobiłem.

Tego dnia była bardzo śnieżna pogoda. Leżało sporo śniegu, a poza tym co jakiś czas dosypywało go więcej. Idąc lasem, liczyłem na spotkanie z jeleniami marzyło mi się zdjęcie jelenia w śniegu.

Idąc lasem, w pewnym momencie spotkałem ogromną chmarę łań po swojej lewej. Były daleko i bardzo czujne, więc uznałem, że nie będę ryzykował spłoszenia. Była już godzina 10, więc postanowiłem pójść na pobliskie łąki zjeść śniadanie.

Usiadłem na pieńku na łące i cały czas patrzyłem w lewą stronę z nadzieją, że tamte łanie wyjdą na tę łąkę. Tak patrzyłem w tamtą stronę przez dłuższą chwilę, aż nagle coś podkusiło mnie, by spojrzeć na prawo. Patrzę a tam ogromna chmara jeleni, ale to naprawdę ogromna. Pomyślałem skąd one się tam wzięły, przecież były po lewej a tu nagle po prawej.

Na początku szły b*ki jelenia, ale niestety były na tyle daleko, że zdjęcia wychodziły słabe. Potem wyszły łanie. Wychodziły z lasu bardzo powoli. Gdy wyszła ostatnia łania, b*ki były już daleko.

Nagle licówka łań zaczęła biec na początek chmary do b*ków, po czym zaczęła biec centralnie na mnie. Zbytnio nie wiedziałem, co się dzieje. A za nią wszystkie łanie i b*ki, które były już daleko wszystkie biegły w moim kierunku.

Zatrzymały się w pewnym momencie może 70 m ode mnie, pod drzewem. Łania prowadząca, licówka, wyszła, rozglądnęła się, czy nie ma żadnego zagrożenia. Gdy uznała, że jest bezpiecznie, dała cynk reszcie chmary i zaczęła biec centralnie na mnie.

Ja uznałem, że żeby ich nie spłoszyć, położę się na brzuchu. Położyłem się, a ona przebiegła zaledwie może 4 m ode mnie, w ogóle na mnie nie patrząc. Kompletnie mnie nie widziała.

Chwilę po niej, gdy przebiegły wszystkie łanie, zaczęły biec b*ki. Aż tu nagle wyłonił się największy b*k jelenia, jakiego widziałem w życiu. Nie wiedziałem, że takie żyją u nas. Byłem zachwycony, patrzyłem z niedowierzaniem. Dalej nie wierzę, że go spotkałem i zrobiłem takie zdjęcie.

Adres

Kamienne Bagno 5
Białowieza
17-230

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kajtek fotografuje świat umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria