09/06/2026
Antoni Ratowt, ur. 18 sierpnia 1953 r. na zesłaniu w miejscowości Uczum
Antoni Ratowt, urodził się w czasie zesłania 18 sierpnia 1953 roku.
Rodzina na zesłaniu przybywała od 27.03.1949 r. do 14.07.1956 r.
Rodzice pana Antoniego to Klemens Ratowt ur. 1 grudnia 1906 roku w Ratowtach, powiat Wiłkomierz, woj. Kowno na Litwie i Bronisława Ratowt (z domu Gongit) ur. 10 listopada 1918 r. w Towjanach na Litwie.
Pobrali się 14.10.1942 i zamieszkali w domu wybudowanym w 1936-1937 przez rodziców Klemensa: Feliksa i Marię Ratowt (z domu Blinstrup) w Ratowtach.
Z młodymi mieszkał również brat Klemensa – Władysław (ur. 1915 r.), wówczas jeszcze kawaler. Władysław przed wojną służył w polskim wojsku w randze sierżanta, był ułanem. Wrócił do domu w 1939 r. na pogrzeb ojca i został na gospodarce ze starszym bratem.
Po śmierci rodziców stali się współwłaścicielami domu, jak również 18 hektarowego gospodarstwa, w skład którego wchodziły pola, łąki i las oraz inwentarza w postaci krów, koni, drobiu, świń. Przy domu rosły drzewa i krzewy owocowe. Zasobny dom, w którym niczego nic brakowało.
W czasie wojny inwentarz został mocno przetrzebiony na skutek obowiązkowych kontyngentów nałożonych na gospodarstwo najpierw przez okupanta niemieckiego w roku 1939, a następnie przez władze radzieckie, które Litwę zaanektowały w roku 1940 i utworzyły Litewską Socjalistyczną Republikę Radziecką.
Wydawało się, że wraz z końcem wojny rodzina zacznie nowy rozdział, tym bardziej, że Klemensowi i Bronisławie urodził się pierwszy syn Leon (30.05.1946 r.), niestety formalne zakończenie wojny nie oznaczało końca walk.
W okolicznych lasach mieszkali partyzanci, którzy nie uznawali władzy radzieckiej i nie złożyli broni. Często nocami przychodzili do państwa Ratowtów po pomoc: żywność, odzież, alkohol. Wizyty te były na tyle częste, że psy domowe przestały szczekać oswojone przez nocnych gości, natomiast o świcie pan Klemens bronował pole, aby zatrzeć ślady prowadzące z lasu przez jego pole do jego domu.
W ciągu dnia nękało ich NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) szukające partyzantów oraz władze, które nakłaniały, aby gospodarstwo oddać, wcielić do kołchozu, na co właściciele nie chcieli się zgodzić.
Nadszedł marzec, cieszono się na nadchodzące święta, planowano przygotowania. Zima wciąż dawała się we znaki, na drogach i polach leżał śnieg. 19 marca 1949 roku NKWD zastukało do domu Klemensa i Bronisławy, chwilę wcześniej przez okno uciekł Władysław, który się golił i spostrzegł nadjeżdżające służby – został zauważony i w jego kierunku żołnierze zaczęli strzelać (opuszczając dom rodzina nie wiedziała czy został zabity, czy udało mu się dotrzeć do lasu. Przeżył i w lesie ukrywał się do 1953 r., kiedy to ogłoszono amnestię)
Kazano w ciągu pół godziny spakować najpotrzebniejsze rzeczy i szykować się do drogi.
Pani Bronisława opowiadała, że żołnierze byli życzliwi, podpowiadali, aby wziąć ciepłe rzeczy, kożuchy i jedzenie. Jeden z nich spostrzegł maszynę do szycia, powiedział, że przyda im się na zesłaniu i załadował na sanie, na które zaniesiono również dwie walizki, w tym jedną drewnianą (niemiecką skrzynię po granatach) i jutowy worek z jedzeniem (również poniemiecki z nadrukiem hitlerowskiego godła – przechowywany do dzisiaj jako pamiątka) i z trzyletnim synem wyruszyli, nie wiedząc dokąd. Z rzeczy osobistych pani Ratowt zabrała książeczkę do nabożeństwa, różaniec i rodzinny album z kilkoma zdjęciami. Jak wspominała po latach, różaniec zawsze miała przy sobie w kieszeni i nigdy o nim nie zapominała, natomiast rodzinny album zachował się w rodzinie do dzisiaj.
Nie wyjaśniono dokąd i dlaczego gospodarze zostają zabrani z domu. Kazano im podpisać protokół stwierdzający, że Klemens Ratowt jest kułakiem posiadającym 18 hektarów ziemi, 2 konie i 2 krowy.
Dom został splądrowany, rzeczy rozkradzione, dokumenty, m.in. świadectwo urodzenia Leona i obrazy świętych walały się po podwórku, odnalazł je stryjeczny brat Edward i zabrał do domu.
Rodzina Ratowtów została przewieziona do Janowa, gdzie znajdowała się stacja kolejowa i tam wraz z innymi rodzinami zabranymi z okolicznych wsi zostali umieszczeni w bydlęcych wagonach i wyruszyli w podróż, która trwała 28 dni. Warunki podróży były dramatyczne, toaletę stanowiła dziura wyrąbana w podłodze w rogu wagonu, aby zapewnić trochę intymności, ktoś przesłonił to miejsce kocem. Podróżni mieli zakaz opuszczania wagonu, na nielicznych postojach wolno było wyjść po wrzątek czy kupić jakąś żywność od miejscowych handlarek proponujących swój towar na stacjach. Codziennie liczony był stan wagonu, zabierano ciała zmarłych. Dostarczano też kocioł ciepłej brei nazywanej zupą. Dokuczało ludziom zimno, brud, robactwo (przede wszystkim wszy i pluskwy) i smród niemytych ciał. W przypadku choroby ludzie nie mogli liczyć na pomoc lekarską, starali się pomóc sobie wzajemnie, wspierać i dodawać nadziei.
Po przyjeździe na miejsce ludzie zostali zakwaterowani w małych barakach z drewna, krytych darnią, które składały się z jednej izby i malutkiej kuchenki, do takiego lokum kierowano 3 rodziny (około 12 osób), na każdą rodzinę przypadała jedna prycza, dzieci spały na podłodze. Pierwszą czynnością po podróży był nakaz rozebrania się i oddania rzeczy do wygotowania, strzyżenie włosów i obsypywanie ciała proszkiem do dezynfekcji.
Zesłańcy dobytek przywieziony ze sobą trzymali pod łóżkiem, rzeczy wieszali na kołkach wbitych w ścianę nad posłaniem.
Docelowym miejscem pobytu okazała się miejscowość na Syberii – Uczum, obwód krasnojarski, powiat użurski. Zostali umieszczeni w jednej izbie z dwiema litewskimi rodzinami, między innymi państwem Saidisami (powrócili na Litwę), z którymi utrzymywali kontakty do końca życia. Państwo Ratowt od 26.04.1949 r. zostali skazani na życie i pracę w sowchozie zarodowym, czyli państwowym gospodarstwie hodowli zwierząt.
Bohaterowie wspominali, że pracowali od świtu do zmierzchu przez cały tydzień, również w niedzielę, choć krócej. Zabronione były praktyki religijne. Jedynym wynagrodzeniem za pracę była żywność, a i tak dokuczał głód i nędza. Pani Bronisława opowiadała, że wymieniła na jedzenie trzy zabrane z domu sukienki, kiedy pracowała przy sianokosach – powoziła wołami, dostarczała pasze dla zwierząt, zbierała ziarno w walonki i niosła do domu, aby zetrzeć je na mąkę i zrobić jakieś placki. Zatrudniona była jako dojarka, wiec czasami udawało jej się przemycić za pazuchą buteleczkę ciepłego mleka – wykroczenie to było karane przeniesieniem do cięższej pracy. Obsługiwała też dwa razy w tygodniu łaźnię: należało narąbać drewna, ogrzać salę kąpielową, napełnić dwie drewniane kadzie z wodą i jedną z nich nagrzać do odpowiedniej temperatury.
Pracowała także razem z mężem przy sianokosach, czyli suszeniu skoszonych traw i układaniu już wysuszonego siana w wielkie stogi.
Rok 1953 jest bardzo ważnym dla rodziny Ratowtów, ale i wszystkich zesłańców, bo jest to czas śmierci Stalina, narodzin Antoniego, pójścia Leona do pierwszej klasy. 18.08.1953 r. urodził się drugi syn Klemensa i Bronisławy.
Śmierć Stalina była wydarzeniem, po którym represje złagodzono, życie stało się trochę lżejsze, sytuacja materialna zesłańców uległa znacznej poprawie; za swoją pracę zaczęli otrzymywać pieniądze, przydzielono im działki, na których mogli hodować warzywa, wolno było trzymać przy domu zwierzęta. Niedziela stała się dniem wolnym od pracy (choć nadal pracowano przy zwierzętach czy latem przy zbiorach)
Jesienią 1955 r. rodzina Ratowtów otrzymała wiadomość – odpowiedź na swoje pisma do władz, która pozwalała im opuścić Rosję Radziecką i wyjechać do Polski. Podróż rozpoczęli w listopadzie 1955 r. pociągiem osobowym, z osobnym przedziałem dla każdej rodziny zamykanym na klucz. Za podróż nie płacili. Wracali z inną polska rodziną – państwem Maliszewskich: Albinem, Zofią i ich córkami, którzy osiedlili się w Słubicach. Do końca pozostali w przyjaznych relacjach.
Przyjechali do Polski w grudniu 1955 r. do punktu repatriacyjnego w Nowym Sączu. Tam ich zakwaterowano i zapewniono wyżywienie, jako miejsce zamieszkania ustalono powiat słubicki, jako miejsce osiedlenia rodzina wybrała Rzepin. 20.12.1955 r. w Słubicach otrzymali kartę osiedleńczą i zasiłek na osiedlenie. Na nowe życie wybrali Polskę, ponieważ nie chcieli żyć w kraju, który odebrał im dom.
Rodzinny dom na Litwie został odzyskany w 1989 roku, zamieszkał w nim syn Władysława Ratowta – brata Klemensa, odbywają się w nim zjazdy rodzinne, w których bierze udział rodzina z Polski.
29.01.1949 r Rada Ministrów Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich podjęła uchwałę nr 390-138 o wysiedleniu z terenów Litwy, Łotwy i Estonii kułaków z rodzinami, rodzin bandytów (partyzantów prowadzących walkę przeciw wojskom radzieckim), którzy się ujawnili po wojnie. Wykonawcza uchwała Rady Ministrów Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej nr 176 z 19.03.1949 r. mówiła o wysiedleniu do odległych rejonów ZSRR 6 tysięcy rodzin kułackich, którym zezwolono na zabranie rzeczy osobistych, drobnych sprzętów i zapasu żywności. Z Litwy wywieziono wówczas około 30 tysięcy osób, rodzin tzw. kułaków, bandytów i nacjonalistów. Operacja ta miała kryptonim „Priboj” i rozpoczęto ją 25.03.1949 r. a zakończono 29.03.1949 r. W wyniku tej akcji Sowieci przeprowadzili masowe deportacje na Syberię z krajów bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia). Celem tej operacji przeprowadzonej pod hasłem „rozkułaczania”, miało być złamanie ducha oporu społeczeństw Litwy, Łotwy, Estonii sprzeciwiających się kolektywizacji i wspierających tzw. leśnych braci czyli partyzantów.
Pociągi z deportowanymi kierowano do obwodu nowosybirskiego, omskiego, irkuckiego i krasnojarskiego. Operacja przyniosła zamierzony skutek, w ciągu kilku tygodni w większości wsi utworzono kołchozy (państwowe zakłady rolnicze), deportacje utrudniły działania ruchu oporu, który powoli wygasł, odcięty od zaopatrzenia, jakie dawały chłopskie, dobrze prosperujące gospodarstwa.
Związek Kombatantów RP i BWP Zachodniopomorski Zarząd Wojewódzki
Paweł Wiśniewski - Starosta Białogardzki
Pomorze Zachodnie
Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Łukasz Łukasz
Wojciech Jankowski
Wojciech Rakowski
Bank Spółdzielczy w Białogardzie
MicroLab Poznanski.Analog
Polskie Radio Koszalin
Fotoplakat