24/05/2026
Historia związana z Łaskarzewem 😊
Ta mała dziewczynka nie wie, że za chwilę nastąpi kres jej dzieciństwa. I świata, który znała.
Ale na razie Ala ma 7 lat. W lipcu 1939 roku, gdy zrobiono to zdjęcie, nie może się doczekać pierwszego dnia szkoły. Zresztą Ala i Czesiu czekają na jeszcze jedną niespodziankę. Nowe dziecko w rodzinie.
To ostatnie lato jest niespokojne. Zbąszyń. Przygraniczne miasto. Wiele rodzin opuszcza je już w sierpniu. Ale nie rodzina Alicji. Oto bowiem 22 sierpnia 1939 roku po ciężkim porodzie na świat przychodzi Zosia. Matka jednak jest bardzo słaba.
Z rodziną mieszka Marysia, dziewczyna do pomocy. Ojciec pracuje w Urzędzie Celnym. Mobilizacja. Większość czasu spędza właśnie tam. Rodzina podejmuje decyzję. Z kilkudniową Zosią, bez ojca, opuszczą Zbąszyn i na razie zatrzymają się w domu znajomego, na peryferiach miasta.
Matka szyje dla dzieci zawieszki z wyhaftowanym nazwiskiem. W razie czego. Po Marysię przyjeżdza matka, by ją zabrać. Dziewczyna odmawia. Zostaje.
1 września przybiega ojciec z wiadomością: następuje ewakuacja urzędu celnego na wschód, lecz celnicy mogą zabrać rodziny. Pojadą więc wszyscy. Towarowym pociągiem. Zosia ma 9 dni. Po krótkiej podróży alarm. Ewakuacja pasażerów, ponieważ pociąg może być zbombardowany.
Dochodzi jednak do dramatycznej sytuacji. W czasie ewakuacji z pociągu, chaosu i pośpiechu, ojciec myślał, że zawiniątko z Zosią zabrała Marysia. Marysia - że ojciec. Powrót po dziecko do pociągu. Udało się. Jest. W ostatniej chwili.
Pociąg zostaje jednak nietknięty, nie zniszczył go nalot, lecz odjeżdża. Rodzina zostaje w polu. Jest inny pociąg, też na wschód, ale po drodze doświadczą bombardowania. Jadą. Kilkadziesiąt dni. Wagon jest towarowy i nie ma dachu. Ten początek września jest ciepły i nie pada deszcz. Ale kończy się jedzenie.
Docierają do Łaskarzewa. Ojciec wciąż zmobilizowany musi ich opuścić. Matka z dziećmi zatrzymują się u przypadkowej rodziny. Po kilku dniach prowadzą ich Niemcy na polanę. To droga w jedną stronę. Z nieznanych przyczyn tę akurat grupę zostawiają.
Finalnie matka z trojgiem dzieci wróciła do Zbąszyna. Wbrew oczekiwaniom Zbąszyn nie był na pierwszej linii frontu. Przeżyli wojnę.
Na zdjęciu: Alicja Kłaptocz z bratem Czesiem. Lipiec, 1939 roku.
Fot: Muzeum Historii Polski