15/08/2026
12.08. Patrzyliśmy na częściowe zaćmienie Słońca. Coś rzadkiego. Kilka chwil. I po wszystkim.
Nie pamiętamy całych dni. Pamiętamy fragmenty. Obrazy, zapachy, pojedyncze słowa albo po prostu to, jak się wtedy czuliśmy.
To zdjęcie miało uchwycić coś niezwykłego, a zatrzymało coś zupełnie innego. Moment...
Patrzę na nie i nie myślę o samym zaćmieniu. Czuję zapach morza, wiatr na skórze, gęsią skórkę. Pamiętam jedno zdanie. Czyjąś obecność obok.
W świecie, w którym tak łatwo przyzwyczajamy się do dopaminowego haju i ciągle szukamy kolejnego „więcej”, coraz trudniej po prostu być tu i teraz... A przecież tylko „teraz” naprawdę mamy. Wczoraj już było. Jutra jeszcze nie ma. Dzisiaj jest prawdziwe.
.zaćmienie minęło. Zachód minął. Ten dzień też. Zostało zdjęcie. Wspomnienie. I ten moment.
I może właśnie dlatego je robimy. Zdjęcia.
Nie po to, żeby udowodnić, że było pięknie. Tylko żeby któregoś dnia spojrzeć i przypomnieć sobie, jak to było tam być.