08/05/2024
Sesja wielodzietnej rodziny to jest wyzwanie dla fotografa. Oczywiście, zamieszanie jest większe, bo ono rośnie z każdą kolejną osobą, a wiadomo, że osoby których wiek wyrażamy w cyfrach mają swoje plany i pomysły. Jednak (tu powinien wjechać jakiś klikbajtowy nagłówek w stylu „zdradzę Ci sekret dobrej sesji wielodzietnej rodziny!”) jest na to sposób. Oczywiście, ważne, by atmosfera była swobodna, a dzieci raczej zajęte (bo znudzonego pięciolatka ustawianego do zdjęcia rozpozna każdy, można to pomnożyć razy ilość dzieci na sesji), ale to nie jest klucz. Zamiast skupiać się na tym, by wszystkich idealnie ustawić, by każdy stał w odpowiednim miejscu, wystarczy wrócić do tego, co jest solą pracy fotografa - „ruszyć” okiem, głową i… nogami. Wybór odpowiedniej ogniskowej, odpowiedniego kąta fotografowania, układanie elementów (lub osób) w kadrze i wybór momentu. To taka mieszanka, która sprawia, że nawet z pozornie nieciekawych chwil w czasie zwykłego spaceru można wydobyć dobre zdjęcia. I to właśnie rola fotografa - nie chodzi przecież o ustawianie, bo sesja byłaby męczarnią dla fotografowanych (i fotografującego). Chodzi o to, by widzieć sytuacje, które się dzieją i umieć znaleźć odpowiedni sposób ich przedstawienia. To nie jest prosta recepta, tylko długa droga ćwiczenia oka, które szczęśliwie pozwala nabierać w tym wprawy. Ale efekty widać - kiedy patrzy się na zdjęcie, na którym elementy wydają się być na swoim miejscu, jakby starannie rozplanowane, a jednak bije od nich naturalność sceny. Pozwala to uciekać od schematów, ustawiania ludzi raz w kółeczku, później w dwóch rzędach, czy od najwyższego do najniższego i powielania wyszukanych konfiguracji które się sprawdza na zdjęciu X osób. Pozwala sprawić, by sesja nie była nudą i męczarnią. I może nie ma prostego schematu, ale budujące jest poczucie, że można ćwiczyć się w coraz lepszym przekładaniu rzeczywistości na dwuwymiarowy obraz. Bo fotografia jest mniej o tym co się dzieje, a bardziej o tym, w jaki sposób umiemy to pokazać.
A na tych zdjęciach (znów) .bliskie.zycie i dzieci, które dają się ustawić. Choć jak zobaczycie, wcale nie trzeba. I najbardziej lubię, gdy ktoś jednak wybiegnie przed szereg💛