30/12/2025
To był rok skrajności:od euforii po momenty, w których nie miałam siły wstać z podłogi. Ogromny, emocjonalny rollercoaster. Dostałam szanse na wielkie projekty, ale życie co chwilę stawiało przede mną mury, których nie potrafiłam przeskoczyć. Czasami czuję, jakbym miała jakąś „fabryczną usterkę”,gdy tylko zaczyna być dobrze, wydarza się coś, co nagle wyłącza mi zasilanie.
Dziś chcę być z Wami boleśnie szczera: ten rok to czas moich największych zawodowych i osobistych trudności.
Zwalone terminy obróbki, opóźnione wysyłki, brak odpowiedzi na wiadomości... Nigdy wcześniej nie „dałam ciała” na tak wielu polach. Jest mi wstyd. Ten wstyd paraliżował mnie za każdym razem, gdy próbowałam wrócić do pracy. Ale pod tym wstydem kryło się coś więcej.
Prawda jest taka, że 2025 rok pokazał mi, jak podstępna jest depresja. Mimo leków, potrafi zapędzić w czarne odmęty, z których nie widać wyjścia. Do tego doszło wypalenie. Kocham fotografię ponad wszystko, ale cała ta otoczka:pęd social mediów, presja bycia dostępną 24/7 i walka o klienta z kimś, kto odpisał o 23:00, podczas gdy ja w tym czasie byłam mamą i żoną, to mnie wykończyło. Branża, która schodzi z cen, gdy wszystko drożeje, i walka o szacunek do własnej pracy (kradzieże zdjęć, usuwanie znaków wodnych) dopełniły czary.
To był rok momentów grozy. Czas, w którym strach o bliskich sprawiał, że świat stawał w miejscu i absolutnie nic innego się nie liczyło. Przeżyłam chwile, w których jedynym, co czułam, był paraliżujący lęk. Mój organizm po tych wszystkich dawkach stresu raz po raz odmawiał współpracy. Po prostu przestawał działać, jakby mówił: „dosyć”.
Dopełnieniem były bolesne lekcje w relacjach. Zbyt mocno zaufałam niewłaściwym ludziom, co przypłaciłam ogromnymi stratami finansowymi. Spotkałam osoby, których wolałabym nigdy nie poznać, a jednocześnie musiałam pożegnać tych, którzy powinni jeszcze cieszyć się życiem. Niektóre relacje pękły, inne ku mojemu zaskoczeniu odżyły.
Zamiast działać chowałam się. Im bardziej czułam, że zawodzę, tym trudniej było mi wyjść do świata.
Ciąg dalszy w komentarzu