17/07/2026
Jadąc na plener do pięknego Warsztaty w Złodziejewie , miałam w głowie marzenie o tych zdjęciach. Kto mnie zna ten wie, że jak ja sobie coś wymyślę to staram się to zrealizować.
Pierwszego dnia nie było szans by skoczyć w pole . Wszyscy byliśmy pochłonięci fotografowaniem w starym pałacu, a pod koniec dnia tancerze byli już tak zmęczeni, że nie miałam serca prosić ich o kolejne skoki gdzieś pośród pól.
Podziwiam tą lekkość i precyzję z jaką poruszają się baletnice. Tak samo urzekają mnie falujące, dojrzewające zboża. Bardzo chciałam połączyć te dwa światy w jednym kadrze.
Drugiego dnia mieliśmy więcej swobody, ale pogoda zupełnie nam nie sprzyjała. Na szczęście Złodziejewo daje ogrom możliwości, przemieszczaliśmy się między budynkami uciekając przed kolejnymi ulewami. A ja cierpliwie czekałam na moment, w którym uda mi się namówić którąś z dziewczyn na moje wymarzone kadry.
Ostatnia zmiana, ulewa… a zaraz po niej odrobina słońca.
Przepiękna, delikatna Lauren Draper ani chwili nie zastanawiała się gdy usłyszała moj pomysł. Zaraz za zakrętem było pole niskiego żyta, które wyglądało dokładnie tak, jak w mojej wyobraźni. Znalazłam koleiny po traktorze, żeby nie zniszczyć upraw, a ona zaczęła tańczyć i skakać z niezwykłą lekkością. Patrzyłam na nią z zachwytem. Właśnie wtedy powstały kadry, które nosiłam w głowie od samego początku.
Lauren dziękuję Ci za zaufanie, entuzjazm i gotowość, by wskoczyć ze mną w tę szaloną przygodę.
Marcelino dziękuję Ci za Złodziejewo. Za miejsce z duszą, za historię, którą tworzysz każdego dnia, za atmosferę i ciepło, którymi otulasz wszystkich wokół. Dziękuję, że rozumiesz moje fotograficzne dziwactwa, że pozwalasz mi chodzić własnymi ścieżkami i robić wszystko po swojemu.
… Tobie dziękuję najbardziej. Za to, że nie pozwoliłeś mi zrezygnować z tego wyjazdu, choć wszystko zdawało się mówić „nie jedź”. Dzięki Tobie przeżyliśmy piękny czas, a ja wróciłam z kadrami, o których marzyłam.