Ania Haponiuk Photography

Ania Haponiuk Photography Women/ Maternity Photography, Family/ Lifestyle Photos. Flintshire and Chester area-based.

Kiedyś usłyszałam zdanie, że prezent idealny to coś, o czym marzysz, ale sama prawdopodobnie sobie tego nie kupisz.Nie d...
30/08/2026

Kiedyś usłyszałam zdanie, że prezent idealny to coś, o czym marzysz, ale sama prawdopodobnie sobie tego nie kupisz.

Nie dlatego, że Cię nie stać albo tego nie chcesz. Po prostu nie jest produktem pierwszej potrzeby. Jest małym luksusem.

I tak sobie pomyślałam, że sesja zdjęciowa bardzo do tej definicji pasuje.

Bo właściwie po co komu profesjonalna sesja, skoro każdy z nas ma w telefonie kilka tysięcy zdjęć?

Tylko że tutaj same zdjęcia są tylko częścią prezentu.

Drugą częścią jest ten czas.

Godzina czy półtorej, podczas której nie trzeba niczego ogarniać dla innych. Można pobawić się ubraniami, światłem, swoim wizerunkiem. Zrobić coś bardziej eleganckiego, artystycznego, delikatnego albo odważniejszego.

Można przez chwilę być po prostu w centrum i nie zastanawiać się, czy to „potrzebne”.

Bo nie wszystko, co sprawia nam przyjemność, musi być potrzebne.

Dlatego voucher na sesję zdjęciową będzie świetnym prezentem, szczególnie dla kobiety, o której wiesz, że kiedyś wspominała: „fajnie byłoby zrobić sobie takie zdjęcia”.

Tylko jakoś nigdy sama tego nie zrobiła.

Jeśli masz taką osobę obok siebie, napisz do mnie. Opowiem Ci, jak wygląda voucher na sesję u mnie i jak możemy dopasować sesję do niej.

„Zrobię sobie sesję zdjęciową, kiedy schudnę.” Albo „kiedy będę bardziej wysportowana”. „Kiedy włosy będą dłuższe”. „Kie...
17/08/2026

„Zrobię sobie sesję zdjęciową, kiedy schudnę.” Albo „kiedy będę bardziej wysportowana”. „Kiedy włosy będą dłuższe”. „Kiedy w końcu będę wyglądała tak, jak chcę”…

Tylko, że życie nie zatrzymuje się na czas tych przygotowań. Kolejne urodziny, zmiana pracy, powrót do treningów, ważna decyzja, nowy etap - to wszystko dzieje się teraz.

I może właśnie ten moment jest wart zapamiętania. Nie dlatego, że osiągnęłaś już „idealną wersję siebie”, ale dlatego, że jesteś w drodze. Że coś zaczęłaś, coś zmieniłaś, czegoś się nauczyłaś albo po prostu chcesz zaznaczyć ten etap swojego życia.

Sesja może być takim małym milestone. Nie nagrodą za perfekcję, tylko sposobem na zatrzymanie chwili, która jest ważna dla Ciebie.

Jeśli masz swój milestone, który chciałabyś zatrzymać, napisz do mnie. Pogadamy, jaki klimat sesji pasowałby do Ciebie.

Jedna ze znajomych fotografek dziecięcych miała ostatnio taką sytuację: klientka wybrała zdjęcia po sesji z okazji pierw...
13/08/2026

Jedna ze znajomych fotografek dziecięcych miała ostatnio taką sytuację: klientka wybrała zdjęcia po sesji z okazji pierwszych urodzin dziecka, ale później zaczęła je dokładniej analizować. I pojawił się problem - na części zdjęć dziecko się nie uśmiechało.
I zaczęłam się nad tym zastanawiać.

Bo czy fotografia nie jest właśnie między innymi po to, żeby zatrzymać rzeczywistość? Moment, emocję, sposób patrzenia, mały grymas, zamyślenie, zaciekawienie. Nie tylko szeroki uśmiech do aparatu.

Zwłaszcza kiedy fotografujemy roczne dziecko. Tu przecież trudno mówić o wyćwiczonym pozowaniu czy „odpowiedniej minie”. Raz się śmieje, za chwilę patrzy bardzo poważnie, potem coś je zainteresuje, może się zawstydzi albo zwyczajnie będzie miało dość całego zamieszania. I właśnie to wszystko jest częścią tego wieku.

Oczywiście, że chcemy mieć piękne zdjęcia. Sama retuszuję drobne niedoskonałości, wybieram najlepsze kadry i odrzucam te, które są zwyczajnie niekorzystne. Nie chodzi mi więc o to, żeby fotografia była przypadkowym dokumentem wszystkiego, co wydarzyło się przed obiektywem.

Ale czy „najlepsze zdjęcie” zawsze musi oznaczać zdjęcie z uśmiechem?

Przecież my też nie jesteśmy cały czas radosne. Czasem jesteśmy spokojne, zamyślone, pewne siebie, trochę nieobecne, wzruszone. I żadna z tych emocji nie jest mniej fotogeniczna tylko dlatego, że nie pokazujemy zębów.

Mam czasem wrażenie, że tak bardzo przyzwyczailiśmy się do pokazywania idealnej wersji życia, że zaczynamy traktować każdą inną emocję jak coś, co trzeba usunąć z kadru.

A przecież za kilka czy kilkanaście lat właśnie taki poważny wzrok rocznego dziecka może być jednym z tych zdjęć, przy których rodzic powie: „O matko, dokładnie tak patrzyła, kiedy coś ją zaciekawiło”.

I może właśnie o to trochę w fotografii chodzi.

Nie tylko o to, żeby wyglądało pięknie. Ale żeby po latach nadal było w tym coś prawdziwego.

A Wy jak myślicie - zdjęcie bez uśmiechu jest dla Was mniej udane?

07/08/2026

Trochę wspomnień, trochę morza, trochę tańca do późna i dużo dobrej energii ❤️

I właśnie taki reset był mi potrzebny. A teraz wracam do działania - z głową pełną pomysłów i bateriami naładowanymi zdecydowanie bardziej niż przed urlopem 😄

I chyba właśnie tego najbardziej potrzebuję, nie tylko w fotografii - świeżej głowy, nowych inspiracji i tej ochoty, żeby znowu coś tworzyć. Mam już kilka pomysłów na kolejne sesje i bardzo się cieszę, że mogę do Was wrócić z nową energią 📷

Czy Twoje dzieci albo wnuki będą znały hasło do Twojej chmury ze zdjęciami?To pytanie przyszło mi niedawno do głowy.Żyje...
06/08/2026

Czy Twoje dzieci albo wnuki będą znały hasło do Twojej chmury ze zdjęciami?

To pytanie przyszło mi niedawno do głowy.
Żyjemy w czasach, w których możemy robić zdjęcia bez przerwy. Mamy ich setki. W telefonach, na dyskach twardych, w chmurze, w aplikacjach.

I to wszystko jest wspaniałe.

Możemy uwieczniać codzienność, o czym nasze babcie mogły tylko pomarzyć.
Ale gdzie to wszystko później trafia?

Zdjęcie w chmurze jest cudowne, dopóki wiemy, gdzie je znaleźć. Dopóki znamy i pamiętamy hasło. Dopóki aplikacja wciąż istnieje.
Dopóki ktoś w ogóle wie, że te zdjęcia tam są.

Pomyśl o zdjęciach swojej babci, mamy, cioci czy dziadka.

Czy były technicznie doskonałe? Pewnie nie. Ale kiedy trzymasz je w dłoniach, to nie ma większego znaczenia, bo trzymasz w ręku kawałek historii.

Zdjęcia drukowane mają w sobie coś, czego ekrany po prostu nie mają. Możesz ich dotknąć, włożyć do albumu, znaleźć po latach w pudełku, pokazać dzieciom i powiedzieć: „Spójrzcie, to ja”.

Dlatego uważam, że zdjęcia nie powinny kończyć swojego życia na ekranie telefonu.
Nie twierdzę, że każde zdjęcie z telefonu musi stać się częścią rodzinnego archiwum. Sama bym temu nie podołała.
Ale te ważne zdjęcia? Te, do których wracasz? Te z sesji fotograficznej, z momentu przełomowego, z czasu, który chcesz zachować w pamięci?

Zasługują na coś więcej niż tylko folder w chmurze.

Bo może pewnego dnia ktoś nie będzie znał hasła do Twojego konta.

Ale może znajdzie album.

I może po wielu latach Twoje zdjęcie znów komuś opowie historię.
Nie tylko o tym, jak wyglądałaś.
Ale o tym, że tu byłaś 🤍

Czasem słyszę: „to przecież tylko zdjęcia”.Ale czy na pewno?Czy to naprawdę tylko zdjęcia, kiedy na tę jedną godzinę zos...
14/07/2026

Czasem słyszę: „to przecież tylko zdjęcia”.
Ale czy na pewno?

Czy to naprawdę tylko zdjęcia, kiedy na tę jedną godzinę zostawiasz obowiązki za sobą i pozwalasz sobie po prostu być?
Bez listy rzeczy do zrobienia, kontrolowania telefonu co pięć minut. Bez myśli, że córka może o czymś zapomniała, mąż czegoś potrzebuje, ktoś zaraz napisze, zadzwoni, poprosi.

Czy to nie jest czasem ten moment, kiedy mówisz bliskim:
„Teraz mnie nie ma. Teraz jestem dla siebie.”

I może przez chwilę tańczysz tak, jakby jutra miało nie być.
Śmiejesz się trochę głośniej. Patrzysz odważniej. Przypominasz sobie, że pod warstwą codziennych ról nadal jesteś Ty - kobieta, nie tylko mama, partnerka, pracownica, organizatorka życia całego domu.

Może to ten moment, kiedy czujesz, że Twój partner spędza więcej czasu na rozmowach z kolegami niż z Tobą. I nagle nie chodzi już nawet o niego. Tylko o Ciebie. O to, żebyś w końcu spojrzała na siebie swoimi oczami, a nie przez pryzmat czyichś oczekiwań, braku uwagi albo tego, czego ktoś od Ciebie chce.

Może to moment, kiedy Twoje ciało jest domem dla małego człowieka. Zmienia się, nosi życie, wykonuje niesamowitą pracę - a Ty czujesz, że chcesz to zapamiętać. Nie ukrywać. Nie pomniejszać. Nie tłumaczyć się, że „to nic takiego”. Tylko zatrzymać ten czas i może nawet trochę się nim pochwalić.

Bo czasem zdjęcie nie jest tylko zdjęciem.

To dowód, że dałaś sobie chwilę beztroski. Przypomnienie, że nadal masz w sobie lekkość, ogień, czułość, siłę.
Czasem jest małym buntem przeciwko temu, że zawsze wszystko i wszyscy są ważniejsi od Ciebie.

Więc kiedy następnym razem pomyślisz:
„To przecież tylko zdjęcia…” zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:
A jeśli to nie są tylko zdjęcia?

Pomyślałyście kiedyś o tym, że możliwość ruszania się jest przywilejem?Nie obowiązkiem, nie karą za zjedzone ciastko.Nie...
16/06/2026

Pomyślałyście kiedyś o tym, że możliwość ruszania się jest przywilejem?
Nie obowiązkiem, nie karą za zjedzone ciastko.
Nie czymś, co „trzeba odbębnić”, żeby zasłużyć na lepsze ciało.
Tylko przywilejem…
Możliwością, którą mamy, kiedy nasze ciało pozwala nam wstać, iść, podnieść coś cięższego, wejść pod górę, zatańczyć w kuchni, pobiec za psem, przejść się szybkim krokiem, poczuć moc w nogach i powietrze w płucach.
I piszę to jako osoba, która naprawdę lubi być w ruchu.
Po treningu, szybszym spacerze czuję się świetnie. Mam więcej energii, spokojniejszą głowę.
A jednak… bardzo często zanim zacznę, muszę niemal odkleić się od kanapy siłą woli.
I czasem mnie to zastanawia.
Dlaczego tak trudno zacząć coś, co tak bardzo nam służy?
Dlaczego ciało po ruchu mówi: „dziękuję”, a głowa przed ruchem mówi: „nieeee, może jutro”?
A mam warunki.
Nic mnie specjalnie nie boli 😉 I mogę znaleźć te trzy godziny w tygodniu (ze 168).
Nie muszę trenować idealnie, a jednak czasem najtrudniejszy jest ten pierwszy moment.
Założenie butów. Rozłożenie maty. Wyjście z domu. Powiedzenie sobie: „dobra, tylko zacznę”.

Może dlatego warto trochę zmienić sposób myślenia.
Nie: „muszę ćwiczyć”.
Tylko: „mogę się ruszać”.

Mogę zadbać o ciało, które nosi mnie przez życie.
Mogę wzmacniać mięśnie, które pomagają mi pracować, nosić sprzęt, wchodzić po schodach, spacerować, podróżować, robić rzeczy, które kocham.
Mogę budować siłę nie po to, żeby komuś coś udowodnić, ale żeby dłużej czuć się dobrze w swoim własnym życiu.

To nie musi być wielka metamorfoza.
Czasem to po prostu decyzja, że dzisiaj zrobię coś małego dla siebie.
Nie dlatego, że muszę.
Tylko dlatego, że mogę ❤️

04/06/2026

Do you have hundreds of photos on your phone?You’re probably trying to capture as many beautiful moments as possible, es...
18/05/2026

Do you have hundreds of photos on your phone?
You’re probably trying to capture as many beautiful moments as possible, especially now, when this special chapter lasts only a few months and changes so quickly.
And those everyday photos matter. They are a little documentation of this waiting season, your growing bump and the simple moments that will one day feel priceless.
But a maternity photo session gives you something a little different.
It’s not a photo taken in a rush, between one thing and another. It’s a moment to pause. A little preparation. Tenderness, intention and space to really feel this chapter.
Not just to “have a photo”, but to see yourself in this time more beautifully, more calmly, more consciously.
And later, this photograph doesn’t have to get lost on your phone among hundreds of other files - it can become a piece of art that reminds you every day how special this season of waiting truly was.

Są chwile, które wydają się zwyczajne w życiu codziennym.Spacer, śmiech dziecka, gest, który mówi głośniej niż słowa.Pod...
15/03/2026

Są chwile, które wydają się zwyczajne w życiu codziennym.
Spacer, śmiech dziecka, gest, który mówi głośniej niż słowa.
Podczas sesji plenerowej to często najpiękniejsze chwile.
Bo kiedy jesteśmy razem, blisko natury, wszystko staje się odrobinę bardziej realne.
Fotografia rodzinna to zapis relacji, które tworzą naszą historię.

Address

Queensferry

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Ania Haponiuk Photography posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share

Category