23/05/2026
Miały być dmuchawce, a został... trzepak 📸
Plan na dzisiejszą sesję był idealny: morze dmuchawców wypatrzonych podczas porannej wycieczki rowerem, złota godzina i moja mała muza. Ale życie fotografa to ciągła nauka pokory wobec natury (i rolnictwa!). Gdy dotarłyśmy na miejsce, okazało się, że traktor z kosiarką był dziś bezlitosny – po dmuchawcach nie było już śladu😭
I co teraz? Szybki zwrot akcji i lądujemy na podwórku.
Zamiast idealnie zaplanowanych kadrów, mamy czarno-białą estetykę, trzepak i tę autentyczną radość, której nie da się wyreżyserować. Te zdjęcia to obazy z mojego własnego dzieciństwa – beztroska, czytanie książek gdzieś w kącie ogrodu i trzepak za domem🎞️📖.
To przypomniało mi jedną ważną rzecz: dziecięca wyobraźnia nie potrzebuje rekwizytów za miliony. Potrzebuje tylko wolnej głowy i przestrzeni, by być sobą. Okazało się, że korona pasuje do podwórkowej huśtawki nawet lepiej niż do idealnego pola.
Zdarzyło Wam się kiedyś, że „plan B” okazał się lepszy niż ten wymarzony?