06/04/2026
Jeszcze pozostając w świątecznym nastroju.
Ostatnie dni dawały mi wiele okazji do różnorakich przemyśleń i obserwacji. Na tematy różne. I życiowe, i ostateczne, i rodzinne, i przyziemne. Dla jednych to Święta, dla innych dni wolne, dla jednych spotkania rodzinne, dla innych okazja do ogarnięcia życiowych i domowych obowiązków. Pewnie przyjdzie czas na inne podsumowania, ale to co mnie gdzieś najbardziej ujęło, to sytuacja która wydarzyła się w nocy w sobotę.
Jest jedna osoba, już tutaj wielokrotnie wspominana, która niezmiennie mnie inspiruje. Której życie jest dla mnie przykładem jak łączyć rzeczy ważne i wzniosłe, z rzeczami codziennymi. Bez patosu, bez przeginki i przesadnej wzniosłości. Łączyć w sposób jak najbardziej naturalny. Pokazuje mi za każdym razem, jak żyć. Tą osoba jest moja babcia. Za każdym razem uczę się od niej jak przeżywać życie. I tak było i tym razem.
A to co szczególnie mam na myśli, to jak babcia przeżywa swoją radość. Otóż byliśmy razem w sobotę na ponad 3 godzinnej nocnej liturgii u . Ludzi, jak to w Ten dzień, w kościele po korek. Duszno, tłoczno, a ona jednak przez cały ten czas była Obecna w swoim skupieniu. Po wszystkim, już prawie o północy, szliśmy po uliczkach Starego Miasta i powiedziałem do niej „ Babciu, gratuluję wytrwałości, piąteczka!” (To nasz tradycyjny zwyczaj). Na co ona bez zastanowienia - „ Chyba laseczka?!”. I tak, babcia chodzi o lasce i miała ją w ręce, ale ja już nie dopytywałem czy chodzi o laskę do chodzenia, czy o to jak ja powinienem zwracać się jednak do niej. Widząc uśmiech na jej twarzy w tamtym momencie i czując emanującą radość, wiedziałem jak powinienem to zrozumieć. Po prostu cieszyć się chwilą, którą wtedy przeżywaliśmy razem. Którą mieliśmy dla siebie.
I niech ta radość towarzyszy i Tobie. Dobrych dni.
A zdjęcie z Shenzhen. Z dość monumentalnej architektury protestanckiego kościoła Buji. Olbrzymia budowla zachwyca prostotą kształtów i tylko kilkoma kolorami użytymi do jej dekoracji.
#深圳