29/04/2024
Głowa u mnie zawsze pracuje intensywniej niż ręce. W końcu odległość między oczami a potylicą, jest znacznie krótsza niż dystans jaki musi przebyć impuls, żeby ręka chwyciła za aparat.
Podążając za światłem, krążę bez celu, wracam w to samo miejsce, zbieram się na odwagę. Z trudem przychodzi mi fotografowanie ludzi. Tłum nie jest moim naturalnym środowiskiem, przez co minuty często zamieniają się w godziny szurania nogami o ten sam asfalt.
W aparacie zostaje kilka zdjęć, najlepsze kadry są w głowie, przynajmniej na jakiś czas.