17/05/2026
🙅♀️Toniemy w nadmiarze.
W rzeczach, możliwościach, smakach, zapachach, promocjach, nowościach, trendach, limitowanych kolekcjach, w koszykach zakupowych pełnych rzeczy, których nawet nie zdążymy dobrze dotknąć, zanim znudzą nam się i zastąpi je następna rzecz.
🦚Mam czasem wrażenie, że już nawet nie kupujemy dlatego, że czegoś potrzebujemy albo naprawdę czegoś pragniemy. Kupujemy dla samego kupowania. Dla krótkiego impulsu, dla chwili ekscytacji, dla tego małego strzału dopaminy, który trwa mniej więcej tyle, ile odpakowywanie paczki.
🐈⬛A potem? Potem często przychodzi pustka albo obojętność.
I może dlatego tak bardzo męczy mnie nadmiar, bo dla mnie wszystko w nadmiarze staje się męczące. Nawet rzeczy piękne.
🌷Kiedy widzę ludzi wychodzących ze sklepu z ogromnymi bukietami kwiatów kupionymi „bo były na promocji”, od razu myślę o tym wszystkim, co stoi za tym bukietem.
O pracy człowieka, który te kwiaty sadził i doglądał.
O wodzie zużytej do ich podlewania.
O paliwie potrzebnym do transportu.
O rękach, które je pakowały, przewoziły, układały w kwiaciarni.
🫀A potem myślę o sobie i o tej chwili, gdy biorę kwiaty do domu i decyduję że chcę się nimi zaopiekować. Chcę je podciąć, zmieniać wodę, patrzeć na nie uważnie, naprawdę się nimi nacieszyć. Chcę uszanować życie i pracę, które są w nich zapisane.
I dokładnie tak samo mam z jedzeniem, ubraniami, przedmiotami.
🦬Nie umiem już kupować bezmyślnie.
Nie umiem brać więcej, niż jestem w stanie naprawdę przyjąć, przeżyć, wykorzystać, pokochać. W powodzi dóbr wszelakich gubi się dla mnie sens. Nie ma miejsca na wdzięczność. Na nasycenie. Na tę piękną chwilę, kiedy patrzysz na coś i myślisz: „to mi wystarcza”.
Bo jak mamy poczuć sytość, skoro cały świat bez końca przekonuje nas, że ciągle powinnyśmy chcieć więcej?
Więcej ubrań.
Więcej kosmetyków.
Więcej bodźców.
Więcej doświadczeń.
Więcej zakupów „dla siebie”, które często nie mają nic wspólnego z troską o siebie.
I może jestem dziwna, ale ja już tak nie umiem.
Nie chcę żyć w świecie, w którym wszystko jest jednorazowe.
Rzeczy. Relacje. Zachwyty.
Coraz bardziej potrzebuję równowagi, umiaru i świadomej konsumpcji. Nie dlatego, że chcę być idealna albo ekologicznie nieskazitelna. Bardziej dlatego, że chcę naprawdę czuć swoje życie.
🧿Czuć smak jedzenia, zamiast połykać je w biegu.
Mieć kilka rzeczy, które naprawdę lubię, zamiast szafy pełnej przypadkowych ubrań.
Dostać jeden bukiet i naprawdę się nim zachwycić, zamiast przestać zauważać kwiaty, bo są wszędzie.
Myślę, że nadmiar bardzo łatwo odbiera nam zdolność odczuwania.
A przecież nie po to tu jesteśmy.
Nie po to mamy zmysły, ciało, zachwyt.
Nie po to rosną kwiaty.
Iga
Ps. A Ty jak masz lubisz mieć dużo czy w sam raz?
Foto by Natalia Matelska - soul photography