11/06/2026
Jaaaaa pierdziu... co my sobie robimy?
W swojej pracy spotykam wiele kobiet. I właśnie za to ją kocham.
Uwielbiam patrzeć, jak podczas sesji zdjęciowej coś zaczyna się zmieniać. Jak z każdą minutą ciało się rozluźnia, plecy prostują, a w oczach pojawia się ten szczególny błysk. Jakby mała bateryjka pewności siebie i wiary we własną wartość zaczynała się powoli ładować.
Ale prawda jest taka, że większość kobiet nie przychodzi na sesję pewna siebie.
Przychodzą z lękiem. Z obawami. Z myślami, że nie są gotowe, że jeszcze nie teraz, że najpierw schudną, odpoczną, ogarną życie...
A jednak przychodzą.
Bo gdzieś w środku pojawił się mały zalążek pragnienia. Ciche: „A może jednak bym chciała?”
I właśnie dlatego nie warto czekać na idealny moment.
Bo bardzo możliwe, że nigdy nie poczujesz się gotowa w 100%.
Jedna z pięknych kobiet powiedziała mi przed sesją:
"To trochę jak skok w przepaść. Po prostu zamykasz oczy i skaczesz"
I wiecie co? Zaczynam lubić takie przepaści.
Bo to nie są przepaści, które niszczą.
To są te, które uczą patrzeć na siebie łagodniej. Te, które pomagają zrobić coś tylko dla siebie. Te, po których odkrywasz, że jesteś znacznie odważniejsza, niż myślałaś.
A czasem wystarczy po prostu zamknąć oczy i skoczyć❤️
Jeśli czujesz podobnie, pragniesz sesji zdjęciowej ale coś Cię powstrzymuje to napisz pod postem!
Paulina Niemińska-Momot