06/01/2026
Długo zbierałam się, czy w ogóle dodać ten post.
Zależy mi na tym, by moje social media były autentyczne, dlatego dzielę się z Wami kawałkiem mojej historii.
Myślałam, że to już koniec.
Że fotografia się wypaliła, że coś we mnie się zamknęło. Od 2009 roku mam aparat w ręku, a w 2025 po raz pierwszy poczułam, że to nie do końca ten kierunek, że się pogubiłam, że nie wiem, czy chcę być w social mediach, w szeroko pojętym Internecie. Czy w ogóle chcę być fotografką?
A potem zaczęłam robić porządki na komputerze.
I okazało się, że tęsknię.
Za ludźmi. Za historiami. Za spotkaniami — rodzinnymi i biznesowymi.
2025 był trudny. Nauczył mnie pokory i uważności.
Zaczęłam go od wyjątkowej, pokoleniowej sesji — ponad 50 osób w jednym miejscu.
Dziadkowie, wnuki, prawnuki, dzieci. Cała rodzina moja i mojego męża. Jedno z najbardziej poruszających wyzwań, jakie miałam w pracy fotografa. Dla wielu z nich, szczególnie dla dziadków, była to pierwsza profesjonalna sesja zdjęciowa. Jak się później okazało, dla niektórych również ostatnia.
W marcu serce mi się rozpadło.
Niespodziewanie dziadek odszedł z tego świata.
Ta sesja — pełna obecności, spojrzeń i dotyku — nabrała wtedy jeszcze głębszego znaczenia.
Stała się nie tylko zdjęciami, ale pamięcią.
Gdy robiłam podsumowanie roku, wracały do mnie rozmowy z sesji, drogi, które przejechałam, twarze, które spotkałam. Kocham to całym sercem.
Tęsknie, ale życie pisze często swoje scenariusze.
Niezależnie ode mnie robię przerwę.
Najwcześniej wrócę w drugiej połowie 2026 roku.
Ten koniec roku przyniósł rzeczy, których nie dało się zaplanować.
Dziś wiem, że nie zawsze można postawić wszystko na jedną kartę — nawet jeśli tą kartą jest pasja i własny biznes. Nie wszystko idzie tak jakbyśmy chcieli, planowali.
2026 jest dla mnie czasem odbudowy zdrowia, zmiany rytmu i zadbania o siebie.
Uwielbiam tworzyć dla Was.
Ale teraz jest u mnie czas na ciszę, regenerację, na nowe.
Do zobaczenia.
W swoim czasie.
Monia