02/12/2019
Czasem mi się trafi jak świni trufla... W sobotę, dzięki uprzejmości Epicentrum Kultury, miałem wyjątkową okazję zwiedzić perełkę konińskiej architektury Dom Kultury Kino Oskard. Bywałem tam na koncertach, seansach filmowych i różnych wydarzeniach. Przyznam, że wygląda obecnie odrobinę inaczej niż pamiętałem :). W trakcie prac budowlanych widać niestety gołym okiem, nazwijmy to delikatnie, finezyjną niedoróbkę ówczesnych budowniczych. Aktualna ekipa stanęła więc przed nie lada wyzwaniem. Ale bądźcie spokojni, stosowane technologie pozwolą by budynek służył kolejnym pokoleniom przez następne dziesięciolecia. W trakcie wycieczki byłem w bodajże wszystkich pomieszczeniach, które niegdyś służyły pracownikom i artystom, ale także w tych nowych, które właśnie powstają. Odwiedziłem gabinet Pani dyrektor Justyna Kałużyńska (proszę wybaczyć ale drzwi nie było), pomieszczenia socjalne, szyby wind (a będą dwie) , nową klubokawiarnię, salę kinową i koncertową... Starego Oskardu zostało niewiele, raptem kilka ścianek, słupów, schodów i fragment mozaiki z salki klubowej. A i z tego jeszcze znikną kolejne elementy. Niewątpliwą atrakcją było wejście na dach. A przyznacie, że rzadko bywa okazja by pochodzić po dachu budynku użyteczności publicznej. Powiem tylko tyle, było warto! Nie wiem jak Wy ale ja nie mogę doczekać się zakończenia robót. Już widzę oczami wyobraźni kolejne koncerty, seanse oraz wystawy Koniński Klub Fotograficzny KKF FF :). Tym bardziej, że rękę na pulsie trzymają Robert i Renata, których niniejszym pozdrawiam!