Madzia w podróży, czyli do odważnych świat należy

Madzia w podróży, czyli do odważnych świat należy Zdjęcia i opisy, czyli podróże małe i duże:
- w pojedynkę,
- z mężem,
- z synem,
- rodzinnie.

Portugalia 2026Lizbona dzień nr 5Dzisiaj rano pakowaliśmy się, a potem udaliśmy się do kościoła św. Marii Magdaleny. Tym...
03/05/2026

Portugalia 2026
Lizbona dzień nr 5
Dzisiaj rano pakowaliśmy się, a potem udaliśmy się do kościoła św. Marii Magdaleny. Tym razem msza była po angielsku, więc trochę prościej niż po portugalsku w Porto. Potem zajrzeliśmy do kościoła św. Antoniego. Tam podobno się urodził. Do katedry już nam się nie udało zajrzeć. Poszliśmy na obiad i wolnym krokiem udaliśmy się do Funicularu da Graça, czyli do windy portugalskiej. Wjechaliśmy, wróciliśmy do mieszkania, dopakowaliśmy się i ruszyliśmy na autobus, a potem na metro, które dowiozło nas na lotnisko. Chyba jeden autobus nie przyjechał, bo sporo czekaliśmy, a dodatkowo przyjechał tak pełny, że ledwo się zmieściliśmy z wózkiem i dwoma walizkami. Ale się udało i dojechaliśmy na lotnisko! Bagaże nadane, a my czekamy już na samolot 😊
Niestety nasz samolot jest opóźniony o ponad 2h. Miał być zachód słońca nad Lizboną, a niestety mamy sporo czekania…😢
Porto było bez problemów, Lizbona niestety na każdym kroku odkrywała przed nami różne niespodzianki…
Pa pa Portugalio 👋🏼
Może jeszcze tu wrócimy 🙃🤔

Portugalia 2026Lizbona dzień nr 4Dzisiaj miało być Belém i Zamek św. Jerzego. Od wczoraj wieczora próbowaliśmy wykombino...
02/05/2026

Portugalia 2026
Lizbona dzień nr 4
Dzisiaj miało być Belém i Zamek św. Jerzego. Od wczoraj wieczora próbowaliśmy wykombinować sposób znalezienia biletów do Klasztoru Hieronimitów. Niestety wczorajszy wolny dzień nam nie pomógł i wszystkie bilety zostały wyprzedane. Miałam pomysł, że na Lisboa Card można wejść w oba miejsca, ale niestety gdy jest sold out, to nawet na kartę się nie wejdzie. No cóż, pojechaliśmy, przeszliśmy się trochę i wróciliśmy. Niestety wieża w Belém jest zamknięta ze względu na remont. Klasztor w sumie też częściowo w remoncie, więc i tak byśmy nie zobaczyli całego. Wróciliśmy do centrum Lizbony i udaliśmy się do Zamku św. Jerzego. Po krótkim staniu w kolejce udało nam się dostać do zamku! 😊
nasz spacer trwał dość długo. Zamek jest ogromny i prześliczny. Są w nim pawie. Spotkaliśmy także mamy pawie z małymi pawiątkami. Dla naszego najmłodszego uczestnika wyprawy, to była najlepsza atrakcja 😁
Na koniec dnia chcieliśmy jeszcze zobaczyć zachód słońca, ale niestety dzisiaj chmury nam na to nie pozwoliły 😕
Ostatni pełen dzień w Portugalii. Jutro jeszcze mamy trochę włóczenia się po samej Lizbonie, a wieczorem wsiadamy w samolot i wrqcamy do Wrocławia 😊

Portugalia 2026Lizbona dzień nr 3Można powiedzieć, że dzisiejszy dzień był pod tytułem „nie da się”, albo „nie wyjdzie”....
01/05/2026

Portugalia 2026
Lizbona dzień nr 3
Można powiedzieć, że dzisiejszy dzień był pod tytułem „nie da się”, albo „nie wyjdzie”. Mieliśmy plan A i plan B na dzisiaj, a ostatecznie wyszedł C lub D. Po prostu to, co chcieliśmy dzisiaj zrobić, było niemożliwe, bo dzisiaj w Portugalii jest Dzień Pracy. I o ile sprawdziliśmy, że sklepy są czynne, o tyle nie pomyśleliśmy, że atrakcje turystyczne mogą być zamknięte. Także Klasztor Hieronimów i Zamek św. Jerzego został na jutro.
Jeszcze zanim wyszliśmy, wygoniłam Andrzeja na podwórko. On biegał, a ja wypiłam kawę z ciastem.
Dzisiejsze zwiedzanie rozpoczęliśmy od zejścia na dół, żeby z Martim Moniz przyjechać się kultowym tramwajem nr 28. I tam czekała na nas pierwsza niespodzianka. Po drodze już zauważyliśmy, że żaden tramwaj nie jedzie. Jak doszliśmy do pętli, to okazało się, że jest maraton i tramwaje ruszą, ale dopiero gdzieś za 2h. Sensu na czekanie nie było… Zamek i Klasztor były dzisiaj zamknięte dla zwiedzających, także trzeba było pomyśleć nad czymś innym. Okazało się, że punkt widokowy na Moście 25. Kwietnia jest otwarty, także udaliśmy się do niego wzdłuż rzeki. Tam czekała na nas kolejna niespodzianka, bo winda, którą zazwyczaj można tam wjechać, jest wyłączona. Także weszliśmy na punkt, ale po schodach. Potem obiad i udaliśmy się na pętlę z drugiej strony tramwaju 28. No i wiecie co? Tam też czekała na nas niespodzianka 😅🙈 zamiast tramwaju był busik, bo tramwaje mają skróconą trasę ze względu na remonty. I to chyba potrwa do lipca. Busikiem zjechaliśmy do miejsca, gdzie powinniśmy się przesiąść w tramwaj. W teorii odjeżdżają co 10 min. Jeden odjechał zabierając część ludzi z kolejki, a my zostaliśmy. No i potem była ogromna przerwa, prawdodpobnie ze względu na demonstracje w związku z dzisiejszym świętem. Jak już tramwaj do nas dojechał, to minęła 1h od odbicia w autobusie, więc za tramwaj trzeba było zapłacić jeszcze raz. No trudno, zapłaciliśmy i pojechaliśmy 😁 korki, parkujące auta, wąskie uliczki i wiele więcej, tego się chyba po prostu nie da opisać 🙃
Także dzień był z przygodami, coś się udało zobaczyć i przeżyć, ale trzeba się było trochę nagimnastykować 😅

Portugalia 2026Lizbona dzień nr 2Dzisiaj wybraliśmy się na Cabo da Roca. Jest to miejsce w Europie najbardziej wysunięte...
30/04/2026

Portugalia 2026
Lizbona dzień nr 2
Dzisiaj wybraliśmy się na Cabo da Roca. Jest to miejsce w Europie najbardziej wysunięte na zachód. W jedną stronę dojechaliśmy tam przez Cascais, miejscowość turystyczną w okolicach Lizbony, a wróciliśmy przez Sintrę. W obu miejscowościach przespacerowaliśmy się trochę. W Sintrze zajrzeliśmy jeszcze do ogrodów jednego z pałaców.
A na koniec dnia wybraliśmy się na jeden z punktów widoków położyć słoneczko spać 😊

Portugalia 2026Lizbona dzień nr 1Rano udaliśmy się na znany nam dworzec Porto Campanhã, skąd mieliśmy pociąg do Lizbony....
29/04/2026

Portugalia 2026
Lizbona dzień nr 1
Rano udaliśmy się na znany nam dworzec Porto Campanhã, skąd mieliśmy pociąg do Lizbony. Podróż trwała trochę dłużej niż była planowana. Tutaj wszędzie jest maniana 😅🙈
Jak już wysiedliśmy, to udaliśmy się do nowego mieszkania. Pierwsza ulica i dość strome podejście. Już wiedzieliśmy z mężem, że Lizbona będzie cięższa niż Porto dla nas. Faktycznie podejścia było sporo. Potem szybki obiad i ruszyliśmy na spacer do centrum. Mieszkamy blisko Alfamy, także spacer był bardzo ładny 😊
Po pierwszym spacerze myśli są takie, że Lizbona jest ładniejsza. Jednak dla nas z wózkiem jest trudniejsza i trzeba kombinować, jak dojść bardziej po płaskim 😁

Portugalia 2026Porto dzień nr 4Czyli ostatni pełny dzień w Porto. Dzisiaj zwiedzaliśmy Wieżę  Kleryków, zajrzeliśmy do K...
28/04/2026

Portugalia 2026
Porto dzień nr 4
Czyli ostatni pełny dzień w Porto. Dzisiaj zwiedzaliśmy Wieżę Kleryków, zajrzeliśmy do Księgarni Lello i na tutejsze targowisko. Jak już ogarnęliśmy tutejsze metro, stacje i wszystko inne, to zmieniamy miejsce 😅🙈
Dzień zapowiadał się trochę bardziej pochmurny i chłodniejszy, jednak słońce nas zaskoczyło. Udało nam się też rano pojechać metrem przez Most Ludwika I, a potem wolnym krokiem poruszaliśmy się do następnych, zaplanowanych punktów. Wieczorem była chwila odpoczynku i pakowanie rzeczy, bo jutro przed południem musimy zdążyć na pociąg do Lizbony. Na całe szczęście dworzec już znamy z podróży do Miramar, to może nas nic nie zaskoczy 😁

Portugalia 2026Porto dzień nr 3Rano, jeszcze zanim wyszliśmy i się zebraliśmy, to jakoś trzeba było zająć naszego syna. ...
27/04/2026

Portugalia 2026
Porto dzień nr 3
Rano, jeszcze zanim wyszliśmy i się zebraliśmy, to jakoś trzeba było zająć naszego syna. Przed wyjazdem przygotowałam kilka kolorowanek z tego, co planujemy oglądać. Nie ja sama je rysowałam, tylko AI 🙃 uważam, że wyszły nienajgorzej, a nasze dziecko ma zajęcie i może opowiadać, co widział. Chodził np po moście górą i dołem, a potem widział ludzi skaczących do wody. Oczywiście, to wszystko trzeba było dorysować 😅
Dzisiaj miało być dość ciepło, więc stwierdziliśmy, że nie będziemy kręcić się po centrum Porto, tylko pojedziemy sobie do małej miejscowości obok. Wybraliśmy się do Miramar, gdzie jest kapliczka na plaży. Mieliśmy trochę szczęścia, bo mając 20 minut na przesiadkę, niestety na czas nie udało się dotrzeć na peron. Brak drogowskazów, nieznajomość dworca i portugalskiego zrobiła swoje. Na szczęście pociąg się spóźnił, a my w niego wsiedliśmy 😁
Przeszliśmy się brzegiem oceanu 🌊, zjedliśmy obiad i spacerkiem udaliśmy się do miejscowości obok Francelos, skąd wyruszyliśmy pociągiem do Porto.
W Porto wysiedliśmy w okolicach Mostu Ludwika I i udaliśmy się na przystań, skąd odpływają statki „w rejs sześciu mostów”. Po wycieczce statkiem, spacerując jeszcze innymi uliczkami niż zazwyczaj, udaliśmy się na metro i wróciliśmy do mieszkanka.
Na koniec dnia poszliśmy na zachód słońca. Wczoraj byli rodzice, dzisiaj poszliśmy my bez dziecka😊

Portugalia 2026Porto dzień nr 1 & 2Wczoraj przylecieliśmy wczesnym lotem. Dotarliśmy do okolicy, gdzie będziemy mieszkać...
26/04/2026

Portugalia 2026
Porto dzień nr 1 & 2
Wczoraj przylecieliśmy wczesnym lotem. Dotarliśmy do okolicy, gdzie będziemy mieszkać, zajrzeliśmy nad ocean, zjedliśmy obiad, zrobiliśmy zakupy, zameldowaliśmy się w mieszkaniu i ruszyliśmy zajrzeć do centrum miasta. Ponieważ pomyliłam mosty, to mieliśmy przepiękny spacer nad wodą aż dotarliśmy do centrum. Może tak miało być 🙃

A dzisiaj wróciliśmy do centrum, odwiedziliśmy katedrę dwa razy (na mszę i na zwiedzanie), przeszliśmy Mostem Ludwika I górą i dołem, wróciliśmy na wczorajsze schody, bo okazało się, że nie wszyscy widzieli wszystkie malunki i trochę błąkaliśmy się uliczkami centrum. Andrzej zażyczył sobie jazdę kolejką, więc z górnej części mostu na dolną nie musieliśmy szukać zejścia bez schodów 😁
No cóż wakacje z trzylatkiem i wózkiem 🙃

Porto to miasto wielu kontrastów. Obok pięknie wyremontowanych budynków, stoją ruiny. Ostatnio też wczytuję się w książki jednej z polskich pisarek. Jedna z tych książek była właśnie osadzona w Porto. Dzięki temu nie zaskoczyło mnie np skakanie ludzi z Mostu Ludwika I. I tak sobie chodzimy i patrzymy. A z mamą czytałyśmy tę samą książkę, więc czasem wymieniamy się jakimiś spostrzeżeniami 😊

Kraków 2026 (pierwszy, ale na pewno nie ostatni w tym roku)Możnaby powiedzieć „to nie tak miało wyglądać”… (i też dlateg...
10/03/2026

Kraków 2026 (pierwszy, ale na pewno nie ostatni w tym roku)

Możnaby powiedzieć „to nie tak miało wyglądać”… (i też dlatego, że wrzucałam w pociągu w niedzielę post, a go nie ma…)

A może po prostu trzeba się nauczyć, że w sezonie jesienno-zimowym za wiele się nie planuje…

Miał być wspólny rodzinny weekend w Krakowie. W związku z różnymi innymi planami - 2 dni, 1 nocleg. W tle Teatr Variete i kolejny musical, jednak to o wspólny czas chodziło… o rozmowy, spacery i tę radość z bycia razem… o odpoczynek…

Kiedy w piątek koło południa dostałam telefon ze żłobka, to już wiedziałam, że z planów nici. Czy się spodziewałam? No pewnie! Od kilku dni była mowa, że jest choroba i mamy kontrolować dzieci… Ale jak zawsze „może mojego to nie dotknie?”
Po różnych dyskusjach i rozmowach, zmieniliśmy plany. Ja pojechałam w ten weekend sama.

I tak myślę, że może tak miało być? 6h w pociągu na czytanie książki, na którą ostatnio nie było czasu. Chwila wyciszenia, przemyśleń, na które brakuje chociaż chwili, bo WSZYSTKO jest ważniejsze. I któryś raz uświadamiam sobie, że tak się nie da, że trzeba trochę wolniej… ale jakoś wracam i znowu działam na pełnych obrotach… może to jest ten moment, żeby to zmienić…?

Do Krakowa ruszyłam dość późno, tak żeby zdążyć na spektakl, a rano móc jeszcze ogarnąć, co trzeba i chociaż chwilę dłużej spędzić czas z rodziną. Pociąg, jak to pociąg, się spóźnił. Więc moje plany trzeba było zmienić i jechać prosto do teatru, zamiast do miejsca noclegu, gdzie planowałam się przebrać. Na całe szczęście nie był to problem i mała walizka do szatni wejdzie. Po spektaklu ogarnięcie co i jak, a potem prosto na przystanek tramwajowy i niecałe 30min podróży do Łagiewnik. Stwierdziłam, że skoro jednak jadę sama, to nocleg wezmę w miejscu, w którym bywałam kiedyś przynamniej raz w roku, kiedy jeździliśmy w Tatry. Teraz bywam tu rzadko, a do Tatr dawno nie dojechałam. Chyba pierwszy raz miałam okazję być tu wieczorową porą. Ta cisza i spokój, to było coś niesamowitego. W tym zabieganym świecie, mieszkając w dużym mieście, człowiek nawet nie wie, że tego mu brakuje.

Rano śniadanie, msza, a potem chwila na spacer po centrum Krakowa. Powoli Plantami na dworzec i hop do pociągu😁

Ferie 2026Ferie jeszcze nie bardzo nas dotyczą, żłobki na całe szczęście są otwarte całe ferie, a przynajmniej nasz 😁W t...
10/02/2026

Ferie 2026
Ferie jeszcze nie bardzo nas dotyczą, żłobki na całe szczęście są otwarte całe ferie, a przynajmniej nasz 😁

W tym roku podczas ferii nasz syn miał urodziny. Andrzej zaczął świętowanie już w piątek w żłobku. Weekend zaczęliśmy od spotkania rodzinnego. Było rodzinnie, spokojnie i pysznie 😊
A po tych wszystkich imprezach, korzystając z naszych możliwości, wyrwaliśmy się na 2 dni na zimowisko harcerskie. Udało się znaleźć śnieg oraz spędzić trochę czasu w harcerskim gronie. Już myślimy o wakacjach i jak z urlopu wykroić chwilę na obóz😁

Nie mogłam się napatrzeć na Andrzeja, który czuł się jak u siebie w domu w szkole, którą znamy od kilkudziesięciu lat. To tam spędzaliśmy różne zimowiska. A zasady panujące na wyjeździe były dla Andrzeja normalnością i bardzo łatwo się do nich dostosował 🥰

Adres

Jastarnia

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Madzia w podróży, czyli do odważnych świat należy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij