26/09/2024
Słuchajcie, stwierdzam, że ja prawdopodobnie nie umiem wstawić sobie tak po prostu zdjęć i nic nie napisać 🙈 I sama też czytam opisy, więc będę pisać 😜 Wpadła mi dziś do głowy taka myśl: dlaczego w branży ślubnej nie powstała jeszcze książka w stylu "Co nam się od...waliło na weselach?" 😅 A jak jest taka, to dajcie znać, chętnie przeczytam 😉
Prawda jest taka, że my - ludzie pracujący w branży ślubnej, zwłaszcza już ze sporym doświadczeniem, mamy mnóstwo historii. MNÓSTWO. Niektóre śmieszne, inne straszne, jeszcze inne stają się śmieszne... ale dopiero po dłuższym czasie 🙈
Dziś opowiem Wam coś trochę w związku z salą ze zdjęć poniżej. Jest to Gościniec Nałęże w Jaworzu. Sala bardzo klimatyczna i położona w urokliwym miejscu. Mały problem jest taki, że w tamtym miejscu nie ma zasięgu telefonicznego. Ale tak nie ma, że zero. Chyba w Dolinie Śmierci szybciej pojawi się jedna kreska niż tam (przynajmniej to moje doświadczenie 😉). Więc zadzwoniłam ostatni raz do domu jadąc z kościoła na salę. A że później mogłam zapomnieć o zasięgu to po prostu rzuciłam telefon gdzieś w torbę i robiłam swoją robotę 🫡
Gdy wyjechałam stamtąd około pierwszej w nocy, mój telefon oszalał. Ale dosłownie zaczęły przychodzić dziesiątki, setki powiadomień. Same nieodebrane telefony i wiadomości. W pierwszej chwili mnie zmroziło, bo pomyślałam, że coś się stało w domu a nie można było się ze mną skontaktować. I jest to bardzo uzasadniony tok myślenia, bo mając dwóch synów wiem już, że można spodziewać się absolutnie wszystkiego (ostatni pobyt w szpitalu był w tym miesiącu więc...). Ale jak tylko dodzwoniłam się do męża to ja dostałam ochrzan. Zasłużony 🫣 I od tamtej pory obiecałam sobie, że zawsze, ale to zawsze trzeba się meldować. Przynajmniej zanim najbliżsi zaczną obdzwaniać szpitale 😆 Tak więc bądźcie zdrowi i bezpieczni 🙏😉
A i pozdrawiam ciepło Edytke i Bartka jeśli tu jesteście 😊