08/06/2025
Rabarbar to jest jednak bezczelne bydlę. Nie dość, że głupio się nazywa, to w dodatku nie potrafi rosnąć w ciszy. Drań pogina do góry tak szybko, że da się go usłyszeć (nagranie w komentarzach). Wszystkie normalne rośliny są lepsze, kiedy rosną na słońcu. Ale nie rabarbar — książę ciemności, łodyga jego nać — lepiej smakuje, kiedy żyje w piwnicy. No po*ebana akcja, a jakby tego było mało, ma trujące liście i można się po nim pos*ać na rabarbarowo.
Pierwsi na rabarbarze poznali się Chińczycy, którzy uprawiali go już 2700 lat przed skutkami niepokalanego poczęcia. Tylko że oni wykorzystywali jedynie korzenie rabarbaru jako cudowny lek na dolegliwości żołądkowe — to znaczy środek przeczyszczający. Historia jest pełna wzmianek na temat cudownego uzdrowienia różnych ważniaków na drodze odrabarbarowego wypróżnienia. Nawet kompot z rabarbaru może przyspieszyć posiedzenie, więc ostrożnie z łobuzem, żeby się komuś nie ulało grubszym końcem człowieka.
Liście rabarbaru przypominają uszy słonia, który za długo trzymał łeb pod wodą. Są wielkie, lekko postrzępione oraz jadowicie zielone. No i mogą cię otruć, bo zawierają spore ilości kwasu szczawiowego. Ta sama substancja jest wykorzystywana w atramencie, odplamiaczach i paście polerskiej, więc dlaczego nie miałaby sobie siedzieć tuż nad smakowitą, czerwoną łodygą rabarbaru?
Jeżeli chodzi o smak, to rabarbar jest gdzieś pomiędzy rozwodnioną truskawką a nadgniłą cytryną. Generalnie — bez cukru nie podchodź. W sumie nic dziwnego, bo łobuz jest warzywem. Amerykanie nawet go z tego powodu pozwali i w 1947 roku na drodze sądowej uznali drania za owoc. Wszystko z powodu wyższego cła na warzywa.
Jak się jest takim wrednym, owocowym selerem, to nie można wybrzydzać. Rabarbar doskonale radzi sobie nawet w zimnym klimacie. Wystarczy mu kilka ciepłych tygodni i wystrzeli do góry na prawie dwa metry wysokości. Dlatego był i jest nadal bardzo popularny na Alasce. Obok taniej whisky i cukierków na kaszel stanowił główne źródło witamin podczas gorączki złota w Klondike. Co tam się musiało dziać po wychodkach… To wtedy wymyślono słynną z wyjątkowego smaku czekoladę Hershey.
Żeby rabarbar wyrósł wielki jak syn koleżanki twojej starej, trzeba go potraktować sekatorem. A konkretnie — uciąć mu kwiaty, kiedy tylko drań wypuści pąki. Wszystko po to, żeby nie tracił czasu na głupoty, jak myślenie o rabarabarabara, tylko ładował wszystkie siły w wydłużanie łodygi.
Jeżeli jednak chcielibyśmy, żeby rabarbar smakował lepiej niż zlewki po kompocie, to wtedy warto go uprawiać przy świecach. Pozbawiona słońca roślina koncentruje się na pobieraniu substancji odżywczych z ziemi i staje się dzięki temu słodsza. Z ludźmi to niestety nie działa — od siedzenia w piwnicy robią się zgorzkniali, pachną jak stare ziemniaki i zaczynają grać w League of Legends.
W Polsce rabarbar nie jest tak popularny jak w Stanach, ale kiedy już daje się poznać, to od jak najgorszej strony. Tak jak w 2009 roku, kiedy pewnemu Krakusowi udało się przejąć od Politechniki grunty za 10 baniek, bo je zasiedział rabarbarem.