13/08/2018
Za nami ostatni koncert podczas Stadionowej trasy koncertowej Eda Sheerana. Wyprzedane bilety na obydwie imprezy na Stadionie Narodowym w Warszawie pokazały, że coraz chętniej chcemy obcować z muzyką na żywo.
Wczorajsze przedpołudnie nie zapowiadało tego, co będzie później. Wystarczyło wsiąść do auta i zaczęłam od rutynowej kontroli trzeźwości, ale co tam jadę dalej. Z uśmiechem na twarzy spędziłam następne około 130 km, gdy na remontowanej drodze dotarłam do korka i tak moja podróż mająca 200km i z założenia miała trwać 2,5 godziny jazdy, zakończyła się półtora godzinnym spóźnieniem. Nie, nie. Nie spóźniłam się na koncert. Założyłam sobie godzinną przerwę i pogaduszki ze znajomymi.
Podsumowując Białystok -> Warszawa = 200km, 4h jazdy, 8 wypadków
Jestem w Warszawie, w okolicy stadionu znajduję lukę na auto i biegnę na stadion, bo przecież już są otwarte bramki i wpuszczają :) Kilka zdjęć przed i na stadionie, bo przecież trzeba się pochwalić i oczekujemy. Najpierw BeMy, Jamie Lawson, Anne-Marie.... No nareście 20.30, czyli godzina rozpoczęcia się wystąpienia Eda, pełen stadion, wszędzie oklaski i okrzyki nawołujące gwiazdę wieczoru i cisza... Z małym poślizgiem około 15 minutowym rozpoczął się koncert.
Jako fotograf pierwsze co powinnam zrobić to złapać za aparat i robić zdjęcia. A ja? Po raz pierwszy w życiu miałam ochotę delektować się muzyką i całą tą atmosferą. Co prawda pojechałam tam znając raptem 4 utwory, ale mówię wam, warto było tkwić w korkach i upale, aby spędzić ten czas ze wszystkimi na Stadionie.
PS. na zdjęciu grupowym gdzieś tam za lewym filarem z oświetleniem jestem ja! :)