15/06/2026
W pracy fotografa zawodowego często jest tak, że działasz w całej Polsce - ja również poza jej granicą, a imprezy na własnym podwórku przechodzą obok, bo terminy nie pasują.
Paradoks - stało się w końcu inaczej.
Co zapamiętam?
Zjazd na dupie po błocie z Buczyny, wpychanie ciężkiej kozy z ważącym wiele kg plecakiem pod rzeczoną górę ścieżkami, gdzie nawet trailowe buty nie dawały rady, gonitwę za Wami, aby "jak najwięcej, jak najlepiej" dla Was poczynić, a nade wszystko tę atmosferę - bez spiny, bez "bo muszę",
Andrzej, Sabina, Biegi w Rogoźniku powiem jedno.
Będziemy głośniej nad tą trumną, bo po serii upalnych festiwali niebo zapłakało akurat na tym.
A nuż wieko się jednak uchyli..
Niebawem więcej.